Patrzysz na posty wyszukane dla hasła: Przesądy i obyczaje ślubne
Temat: Ślub - zwyczaje, przesądy,obyczaje, wpadki
Tak mi przyszło do głowy, że mamy na forum kilka osób szykujących się do ślubu....,
a może warto (oprócz przygotowań dietetycznych) porozmawiać też o tym o czym warto nie zapomnieć podczas ślubu, przygotowań....? A może o wymarzonych ślubnych prezentach (choć to jest możliwe w temaciku o prezentach w ogóle)? A może wspomnienia poślubne (niekoniecznie te intymne;-) ) A może....
No nic... poczkejamy na naszą kreatywność :-)
I...kto pierwszy? Hmmm....?
Temat: Ślubne przesądy, czyli co dobrze wróży udanemu małżeństwu...
Zawarcie związku małżeńskiego to niepowtarzalne przeżycie. Wszystkie pary idące do ołtarza wierząą że ich związek będzie udany. W tradycji polskiej spotyka się wiele przesądów i obyczajów z tym związanych. Niektóre z nich tak bardzo przywarły do ceremonii ślubnej, że wydają się wręcz nieodzowne. W tym dniu, nawet ci którzy twierdzą, że w przesądy nie wierzą, wolą nie spłoszyć szczęścia...
Ustalenie daty ślubu:
Najszczęśliwszy okres na ślub to Boże Narodzenie, karnawał i Wielkanoc. Miesiąc w którym planujemy się pobrać, powinien mieć w nazwie literkę "r", co ma wróżyć trwałość i harmonię w małżeństwie. Tylko dla odważnych zaproponować możemy maj..
Pomyślność wróży data ślubu wyznaczona na dzień lub dwa po pełni księżyca.
Co do dni tygodnia tradycja wróży:
- Poniedziałek - zdrowie
- Wtorek - bogactwo
- Środa - to najlepszy dzień
- Czwartek - straty
- Piątek - cierpienia
- Sobota - na dwoje babka wróżyła
Godzina sakramentalnego "tak" winna być okrągła np. 12:00, 15:00. Źle wróży zawarcie małżeństwa 1 kwietnia, ponieważ związku nie będziemy traktowali poważnie. Czas adwentu i wielkiego postu to również zły moment.
Szczęśliwy strój
Panna Młoda:
Panna Młoda powinna mieć w ten dzień na sobie:
- coś białego, to znak czystości uczuć,
- coś niebieskiego, co jest gwarancją na wierność małżonka oraz ma zapewnić uczuciom w twoim małżeństwie wysoką temperaturę
- coś nowego, co zapewnia dostatek,
- coś starego, co zapewnia wsparcie krewnych i przyjaciół,
- coś pożyczonego, co gwarantuje życzliwość nowej rodziny. Rzecz powinna być pożyczona od szczęśliwej mężatki na znak szczęścia w małżeństwie
- POD ŻADNYM POZOREM NIE WKŁADAJ W DZIEŃ ŚLUBU NICZEGO RÓŻOWEGO - przesąd mówi, że ten kolor nie przynosi szczęścia młodym parom
Buty Panny Młodej powinny stać na parapecie przynajmniej dzień przed ślubem, aby mogło w nie "wejść"szczęście.
Nie powinna własnoręcznie szyć sukni ślubnej.
W bieliźnie powinna sobie zaszyć kryształek cukru i okruszek chleba a do pantofelka włożyć grosik. Dostatek w małżeństwie zapewniony.
Sukni ślubnej nie należy przed ślubem zakładać tylko po to, by pochwalić się przyjaciółkom a tym bardziej przed Panem Młodym.
Panna Młoda nie powinna również przeglądać się w lustrze w pełnym ubiorze. Wystarczy zdjąć choćby pantofelek.
Ubierając się do ślubu, należy uważać by nic się nie rozpruło czy rozdarło. Gdy nam się to jednak zdarzy, nie wpadajmy w panikę. Zszywanie ubrania wróży łzy i nieszczęście, dlatego wystarczy spiąć je agrafką.
Powinniśmy unikać przymierzania obrączek przed ceremonią.
Ślubny bukiet powinien składać się z naszych ulubionych kwiatów. Tradycja nakazuje jednak by nie były to róże. Kwiaty te, choć są piękne, mają kolce a miłość nie lubi cierni. Jeśli jednak bardzo chcemy mieć w bukiecie właśnie te kwiaty, możemy zastosować pewien wybieg. Wystarczy z gałązek dokładnie poobrywać kolce i już nic nie stoi na przeszkodzie by mieć swe ulubione kwiaty w bukiecie.
A oto co mówią kwiaty w naszym bukiecie i nie tylko:
- Fiołek - wierność
- Floks - bycie razem
- Goździk - czysta miłość
- Irys - zdrowie
- Kamelia - wdzięczność
- Konwalia - szczęście
- Lilia - czystość
- Niezapominajka- pamięć o kimś
- Róża - cnota i piękno
- Róża jerychońska - wierność
- Stokrotka - dzielenie się z kimś
Pan Młody:
Dla zapewnienia dostatku i powodzenia we wspólnym życiu, powinien włożyć do kieszeni garnituru jakieś pieniądze.
Przed kościołem:
Z drogi do kościoła nie należy zawracać lub też na dłużej się zatrzymywać, co może być znakiem nieudanego związku.
W kościele:
Szczęście sobie i przyszłemu związkowi zagwarantujemy, przekraczając próg kościoła prawą nogą a drogę do ołtarza przemierzając z uśmiechem na ustach.
Przed ołtarzem Panna Młoda nie powinna oglądać się za siebie. Dowodziłoby to tego, iż wychodzi za mąż niechętnie.
Łzy Panny Młodej w czasie uroczystości, to znak, że nie będzie w małżeństwie płakać z powodu męża.
Równy płomień świec w czasie uroczystości wróży trwały i zgodny związek. Nieporozumienia rokują świece, które migocą i gasną.
Szczególną uwagę należy zwrócić na obrączki. Gdy upadną na podłogę (wróży to nieszczęście), pod żadnym pozorem nie wolno ich podnosić samemu. Zły los odwrócić może tylko ksiądz lub ministrant. Nic później już nie stoi na przeszkodzie by włożyć ją na rękę wybranka/ki. Pod warunkiem oczywiście, że będzie to serdeczny palec. Włożenie jej na palec środkowy oznaczałoby zdrady.
Panna Młoda powinna również uważać by partner nie wsunął jej obrączki do samego końca palca, oznaczałoby to bowiem, że będzie rządził w małżeństwie.
Kto jako pierwszy położy pod stułą rękę na dłoni partnera lub w drodze od ołtarza okręci go wokół siebie, będzie przewodził w małżeństwie.
Na koniec ceremonii Pan Młody powinien złożyć na ustach ukochanej pocałunek, który zapewni Pani Młodej jego wierność.
Po wyjściu z kościoła Młodzi obsypywani są przez gości ryżem i drobnymi monetami, by we wspólnym życiu niczego im nie zabrakło. Tradycja mówi, że kto z nich uzbiera więcej monet, będzie w przyszłości zarządzał domowym budżetem.
Nie martw się jeżeli przed ołtarzem się pomylisz lub przekręcisz słowa przysięgi to wróży szczęście.
Na przyjęciu weselnym:
Na progu domu weselnego nowożeńcy witani są najczęściej przez rodziców (zdarza się, że przez organizatorów przyjęcia), chlebem i solą.
By Pani Młoda miała lekkie życie, Pan Młody powinien przenieść ją przez próg domu weselnego, gdzie czekają już na nich goście.
Po toaście za zdrowie i pomyślność, nowożeńcy rzucają za siebie puste kieliszki. Jeśli się rozbiją, czekają ich lata szczęśliwego i dostatniego życia.
Pierwszy taniec na parkiecie należy do Młodej Pary. W jego trakcie nie mogą pomylić kroków, gdyż oznaczałoby to, że we wspólnym życiu też nie będą iść zgodnym krokiem.
Temat: Przewodnik Katolicki w walce z zabobonami.
Przesądy naszych czasów
U źródeł wielu zabobonów leży ludzka niepewność, a także strach
To, czego człowiek nie potrafi wytłumaczyć, albo czego się obawia, usiłuje oswoić za pomocą rozmaitych przesądów.
Źródłosłów terminu "zabobon" wywodzony jest z języka węgierskiego i znaczy to samo co „przesąd”. Najczęściej określa się tak fałszywe przeświadczenie – wypływające z rozmaitych stereotypów - o tym, że pomiędzy pewnymi zdarzeniami zachodzi związek przyczynowo-skutkowy. Związek ów w rzeczywistości nie istnieje. Często jest on zależnością magiczną, pozbawioną racjonalnych podstaw i dlatego niemożliwą do zweryfikowania, choć głęboko zakorzenioną...
…w tradycji, obyczaju i kulturze
Wystarczy prześledzić w Internecie wymianę opinii o zabobonach, które narosły np. wokół ciąży i narodzin dziecka. Żalą się młode kobiety, że ich matki, teściowe albo babcie przestrzegają, aby nie kupowały przed porodem ubranek dla dziecka, bo to grozi poronieniem. Powtarzają im również, że nie powinny przechodzić pod sznurami z rozwieszona bielizną, aby dziecko nie przyszło na świat owinięte pępowiną. A po narodzinach? Mało to czerwonych kokardek zawiesza się przy łóżeczkach i wózkach, aby zabezpieczyć dziecko przed złymi urokami?
Ileż przesądów towarzyszy okresowi uczenia się, a zwłaszcza zdawaniu matury? Można by sporządzić długa listę przesądów towarzyszących ceremoniom ślubnym, a wszystkie w trosce o zgodnie życie i dostatek małżonków. A na co dzień staramy się nie witać przez próg, nie zasiadać na rogu stołów, trzymamy kciuki, życząc komuś powodzenia, etc. I tak zabobony towarzyszą nam od kołyski aż po grób; niby nie wierzymy w ich moc, ale je kultywujemy, tak na wszelki wypadek. Są i tacy, którzy nie wierzą w żadne zabobony, bo to - przynosi pecha.
Choć uważa się, że przesądy są dziedzictwem przeszłości, to i w naszych oczach rodzą się...
…współczesne przesądy
Usiłują one racjonalistycznie wyjaśniać zjawiska, które wydają się nam niezrozumiałe i stanowią karykaturalną postać naukowego spojrzenia na świat. A ponieważ są podawane do wierzenia, toteż nie ma żadnej możliwości ich weryfikacji. Sporo z nich dotyczy medycyny i środowiska naturalnego, a zwłaszcza rzekomych zagrożeń dla zdrowia oraz życia człowieka. Ale nie brak i takich z zakresu moralności oraz obyczajów. Ich głosiciele odwołują się, najczęściej, do bliżej nieokreślonych badań naukowych, a czasem przytaczają dane statystyczne, aby dowieść swoich racji. To konsekwencja zabobonnego kultu głosowania oraz liczb. W rezultacie upowszechnia się absurdalne przeświadczenie, jakoby tzw. większość miała zawsze rację.
O współczesnych przesądach pisał ojciec Józef Maria – Innocenty Bocheński, dominikanin, filozof i mistrz logiki formalnej. W przedmowie do "Stu zabobonów" nazwał je głupstwami i zdefiniował jako wierzenia w wysokim stopniu fałszywe, które mimo to są uważane za na pewno prawdziwe. Nie sposób choćby wyliczyć tych, z którymi się rozprawił - zachęcam do lektury jego dzieła – wymieńmy jednak przynajmniej niektóre: altruizm, demokracja, ekonomizm, intelektualista, oświecenie, pacyfizm, postęp, prawda względna, reinkarnacja, równość, tolerancja, urzędnik czy zwierzęta (doświadczenia na zwierzętach). Autorowi często chodziło nie tyle o same te zjawiska, pojęcia czy wyrażenia, ile o narosłe wokół nich przesądy.
Gdyby ojciec Bocheński nadal żył, to, być może, uzupełniłby swoje dzieło o kolejne, najnowsze zabobony. Takie jak choćby...
…histeria klimatyczna
Już starożytni władcy usiłowali wykorzystywać zjawiska przyrodnicze dla realizacji swoich celów; wystarczy przypomnieć Egipt faraonów. Pokojowa Nagroda Nobla dla byłego wiceprezydenta USA Ala Gore’a za walkę z globalnym ociepleniem dowiodła, że proceder ten jest aktualny i w naszych czasach. Moda na walkę z emisją dwutlenku węgla trwa już od kilku lat, a opiera się na tezie, że człowiek ponosi za to winę, co może przynieść naszej planecie katastrofalne skutki. Jak powiada Ivar Glaever - norweski laureat Nagrody Nobla w dziedzinie fizyki z 1973 r. - globalne ocieplenie stało się nową religią. Wbija się więc do głów, że za efekt cieplarniany odpowiedzialny jest dwutlenek węgla, podczas gdy w rzeczywistości zachodzi zależność odwrotna: to ocieplenie wywołuje jego wzrost, zaś ocieplenie w ponad 95 procentach to skutek parowania wody z oceanów.
Co istotniejsze: coraz większa grupa uczonych kwestionuje efekt cieplarniany i wiarygodność Panelu ds. Zmian Klimatu (IPCC) przy ONZ. Jednym z nich jest profesor Zbigniew Jaworowski powtarzający, że hipoteza, jakoby za sprawą człowieka ogrzewał się klimat, nie jest oparta na solidnych podstawach naukowych. I przestrzega, że uderzenie w emisję dwutlenku węgla to śmiertelny cios wymierzony w energetykę, bo źródła atomowe i rozmaite odnawialne dostarczają zaledwie drobny ułamek całej energii światowej. Jej podstawę stanowią: ropa, węgiel i gaz. Zaś o zmianach klimatycznych decyduje zwłaszcza to, co się dzieje ze Słońcem. Pomimo to, dzięki sankcji "poprawności politycznej"...
…moc zabobonu działa
A może on nas wszystkich niezwykle drogo kosztować. Cała nadzieja w tym, że - jak twierdzi James A. Peden, amerykański fizyk atmosfery - wielu naukowców szuka sposobu, jak cichaczem wycofać się z promowania obaw ociepleniowych i nie zrujnować sobie kariery.
Hołdowanie zabobonom jest groźne, bo stoi w sprzeczności z czcią należną Bogu. Oddajmy więc głos mędrcowi, ojcu Bocheńskiemu, który napisał: "…w świecie filozofów przyjęto obchodzić się elegancko z najgorszymi nawet idiotyzmami. Kiedy jeden mędrek powiada, że świata nie ma, albo że istnieje tylko w jego głowie; kiedy drugi mędrek dowodzi, że ja nie mogę być pewny, czy w tej chwili siedzę, a trzeci poucza nas, że nie mamy świadomości, ani uczuć - mówi się, że to jest «pogląd», «mniemanie», «filozoficzna teoria» i wykłada się ją z namaszczeniem studentom. Otóż ja, proszę mi wybaczyć, nazywam to wszystko zabobonem i mówię wyraźnie, że takie jest moje mniemanie.
Stanowczo za daleko poszliśmy w uprzejmości względem zabobonnych mędrków. Wypada raz wreszcie z tym skończyć, odróżnić hipotezę naukową od widzimisię demagoga, naukę od fantazji, uczciwy wysiłek filozoficzny od pustej gadaniny. A to tym bardziej, że owa gadanina miewa, niestety, tragiczne skutki: wystarczy pomyśleć o dialektyce Hegla i o mordach, jakich w jej imię dokonano".
Źródło
Cóż, kto jak kto, ale kościół katolicki w sprawach zabobonów jest najlepszym specjalistą...