Patrzysz na posty wyszukane dla hasła: Przeszczepianie drzew





Temat: Akcja "Organy nie rosną na drzewach"
Przystąpiłem dzisiaj do programu "Organy nie rosną na drzewach" która polega na tym że ściągamy ze strony www.przeszczep.pl oświadczenie woli, wypełniamy je, informujemy o tym swoją rodzinę, bliskich i chowamy do portfela a w razie np. wypadku samochodowego w którym giniemy nasze organy użyte są do transplantacji i ratowania innych ludzi. Nam się już nie przydadzą a szkoda żeby się zmarnowały.
Oczywiście wolałbym wykorzystać swoje organy do końca ale różnie bywa.
Naprawdę wszystkich zachęcam do przystąpienia do tej akcji bo może to uratować komuś życie.





Temat: Małe, lite drzewostany z dzikich drzew owocowych
Przeszczepianie na grunt polski pomysłow z Francji przyniesie podobyny skutek jak plantacje topolowe z lat 60-tych zeszłego wieku (wielki niewypał). Ale remizy z takimi drzewami to pomysł sprawdzony i trafiony.
Drewno owocowtcg to wspaniały aromat wędzonych mięs, doskonałe główkifajek (szczególnie z gruszy) i wpaniały surowiec na fornir i okleiny, czyli do intasjowania, ale w Polsce takim sportem zajmuje się amatorsko kilkanacie osób.





Temat: Jak przekonac (Mame) do motocyklu...

Miałem 13 lat jak kupiłem swoją TZR 50(również postawiłem z ojcem mamę przed faktem dokonanym) i wiecie co? Chrzanicie głupoty z tymi małoletnimi dawcami prawdopodobnie to że miałem te słabą yamahę uświadomiło mi jak można się załatwić czymś poważniejszym. Przez prawie 5 lat się nią bawiłem(w latach świetności na prostej szła do 110 km/h) i teraz jak kupie sobie coś mocniejszego to na pewno będzie dla mnie jak i innych bezpieczniejsza jazda niż gdybym czekał przez te lata aż przekrocze magiczną granicę 18lat ;]

pozdro, według mnie mamy nie przegadasz sam za bardzo się będzie o Ciebie zamartwiała no chyba że jej pokażesz że potrafisz, pożycz coś od kumpla albo wynajmij najlepiej w ścisłej współpracy z ojcem ^^


Dokładnie. Człowiek rozwija się na zasadzie ewolucji, a nie rewolucji. Spragniony prędkości 18 latek kupuje sportową 600 albo co gorsze litra i w połowie sezonu kończy jazdę w na drzewie. Osoba jeżdżąca od młodych lat na małych sprzętach nabiera dobrych nawyków, poznaje co to uślizg, zmiana biegów, kontrolowanie sytuacji na drodze czy w terenie. Co do dawców to niestety muszę zburzyć teorię "przeszczepiania organów". Zazwyczaj jeśli wypadek był śmiertelny to nie ma czego przeszczepiać...

Co do swojego KTM'a to uzbierałem 10tys sprzedając starą yz'e i pracując. Reszte dołożył ojciec widząc moje zaangażowanie. :)

[ Dodano: Wto 17 Lip, 2007 ]




Temat: Przeszczep - kilka pytań
Witam wszystkich!
Dawno mnie tu nie było - ale to z tego powodu, że (prawie) absolutnie NIC się nie dzieje złego z moimi stożkami
W maju minie 10 lat od przeszczepu na jednym oku, a na drugim stożek był uprzejmy się zatrzymać w rozwoju (pewno z racji mojego wieku).
Moje przeszczepowe doświadczenia są nieco lżejszego kalibru, niż Wasze. Wynika to po części z mojego szczęścia, ale i także z tego, że przeszczep był wykonany na UKE w Hamburgu (za własną kasę). Inna technika, masówka - i prawie zero problemów, bo po 14 dniach od przeszczepu wróciłem do (prawie) normalnej pracy. Widzenie jest w zasadzie reelacyjne i czuję sie tak jakbym dostał nowe życie, bo przed przeszcepem nie widziałem nic.
Jestem prawnikiem, więc ciagle ślipię w komputer albo w inne papierzydła, jeżdżę samochodem (od dwóch lat 40 letnim garbusem na zloty tu i tam), pływam, rąbię drzewo siekierą, a jak sie uda, to w tym roku już trzeci raz zbiegnę 6km ze Śnieżki do Samotni ( mam przewagę masy przy nabieraniu prędkości nad innymi uczestnikami tej imprezy i szybko nabieram pędu). Piję trunki słabe i mocne...
Oczywiscie, przypętał mi się straszliwy astygmatyzm pooperacyjny, noszę pie...one twarde szkiełka i cierpię tak jak wszyscy z tego powodu. Oczy mi łzawią i mam światłowstręt jak wampir Nosferatu.
Ale bez tego przeszczepu nie mógłbym nawet sprzątać śmieci albo zamiatać ulic - bo na jedno oko nie widziałem już praktycznie nic. Nie mówiąc o ewentualnej perforacji rogówki i całkowicie ciemnych szkłach + białej lasce do kompletu.

Mam nadzieję, że ze względu na mój wiek, taka sytuacja się już utrzyma na stałe.



Temat: Portal i Forum Sadowników
Trzeba zacząć samemu szczepić na podkładkach [dzika jabłoń ,czy dzika grusza].
Reszta :czereśnie ,wiśnie,morele,brzoskwinie,śliwy to już prędzej urośnie.
Odmiany do szczepienia to dobierać takie jakie są w Twojej okolicy,u sąsiadów.
Powinny zdrowo rosnąć,mieć owoce zdrowe i smaczne-bez dodatkowych zabiegów ogrodniczych.Będą to odmiany starsze,może i wysokopienne nadające się do sadownictwa ekstensywnego.Szczególnie -odporne na raka.Od nich brać zrazy do szczepienia
Można szczepić na jednym dziczku nawet dwie lub trzy odmiany.Można przeszczepiać i starsze drzewa.Nowe odmiany jabłoni,gruszy mogą być dobre albo nie-trzeba dopiero sprawdzić.
Pozdrawiam



Temat: Zabójcy-samobójcy w BMW
Oto tresć artykułu,cyt: Tytuł-KIEROWCO SREBRNEGO BMW. Kiedy widzę takich jak ty,mysle:”dawcy nerek”. Mam nadzieję,że gdy już swoją srebrną strzałą wbijesz się po bagaznik w drzewo przy akompaniamencie dudnienia z głosników w twojej beemie,niektóre twoje organy pozostana nie naruszone i może uratują komus życie.Mózgu nie licze-nawet gdyby można go przeszczepiac,nikt nie chciałby być takim półgłówkiem.GORZEJ ZE TACY JAK TY NIE ZABIJAJA NA OGÓŁ TYLKO SIEBIE,ALE I BOGU DUCHA WINNYCH LUDZI.Co wiecej,w takich wypadkach macie niestety tendencje do przezywania-chyba tylko po to,żeby mieć szanse zabic kogos jeszcze.A to wielka niesprawiedliwosć. TO TY I TOBIE PODOBNI WYPRZEDZACIE NA TRZECIEGO NA WĄZKICH DROGACH I SCIGACIE SIĘ NA ULICACH MIAST. Macie się za królów szos,a jestescie banda idiotów.Nic mnie tak nie cieszy,jak widok zatrzymującego was policjanta.Tylko że nie powinno się konczyc na mandacie.On was niczego nie nauczy.Tacy jak ty powinni być dożywotnio pozbawiani prawa do prowadzenia nawet kosiarki do trawników. A gdyby ten zakaz złamali-powinni ladowac w więzieniu jako bandyci niebezpieczni dla otoczenia.Zanim kogoś pozbawią życia,nie potem. Koniec cyt. Ja osobiście poczułem się urazony jego artykułem,pomimo tego ze jestem daleki od takiego stylu jazdy



Temat: skrzyowanie Pilsudskiego i Czajkowskiego - rondo


A ja mam sporo przeciwko praktykom samobojczym, natomiast to, ze beda
stluczki pisalem zaczynajac ten watek. Tak sobie mysle: prorok ze
mnie
jaki czy co?


A ja nie mam nic przeciwko samobójcom , niech tylko wynajdą sobie
odpowiednio mocny mur , ew odpowiednio grube drzewo i nie uszkodzą
przy okazji niczego innego.
Samobójca taki jest zwykle młody więc wszystkie narządy ma w
porządku - a w ciągu niecałego roku przeszczep nerki osobie
nieuleczlnie chorej , nie tylko umożliwia jej życie bez dializ , to
jeszcze kosztuje mniej niż te dializy. A przecież chore kasy mają tak
mało pieniędzy na leczenie.

A tak poważnie - jak tylko usłyszałem o projekcie tej zmiany
organizacji ruchu to zaczeły mi się cisnąć na usta słowa powszechnie
uważane za obelżywe.
Kierowałem je głownie w pomysłodawcę tej zmiany.
Później stwierdziłem że na mnie nie powinno się to źle odbić - staram
się uważać na oszołomów , ale szkła tłuczonego , na którym można sobie
nieubłaganie oponki pociąć będzie tam więcej .
I jak na razie nic się nie zmieniło - przynajmniej 1 stłuczka
dziennie.
Więc tylko sygnalizacja świetlna.





Temat: pani od przyrody

" ELMO

pani od przyrody

pani Barbara odkładając grabie
zamurowuje w pamięci twarz pana Józefa

myśli o parku w którym człowiek mógłby się
klonować albo brzozowić przeszczepiając w siebie
żywiczne przewody albo rdzeniowe promienie

pan Józef był znany w tej dzielnicy cudów
ze swoich wyskoków przez które
na kamieniach jeżyła się sierść

ale teraz pani Barbara spokojnie siedzi w oknie
studzi czarną kawę i patrzy na komórki miękiszowe
gromadzące substancje pokarmowe
na włókna drzewne stanowiące tkankę mechaniczną
i na naczynia przewodzące wodę i roztwór soli

--

ELMO


To chyba ja jakoś dziwnie czytam, bo dla mnie to "zbrodnia niesłychana, Pani
zabiła Pana"!
Mam zbyt bujną fantazję ELMO?
A że zamiast leliji mamy sklonowane z niego drzewa? To co?

BB
______





Temat: pani od przyrody


wyskoki pana Józefa musiały być jednak uciążliwe skoro teraz pani Barbara
siedzi już spokojnie w oknie raczej bez wyrzutów sumienia
a pan Józef jakby był i nie był zawieszony w tętniącym życiu parkowych
drzew, czyżby pan Józef nie leżał na cmentarzu ?
kto to wie i po co Barbarze te grabie?


Ano właśnie :) Pan Józef zaraził Barbarę, choć ona udaje ze jest zdrowa.


klonować - replikować, powtarzać się w nieskończoność, powielać,
przeszczepiając w swoje komórki
obiekty nie będące częścią organizmu, a więc mutować (istnienie), pani
Barbara nie myśli o zwykłym rozkładzie ciała tylko
obsesyjnie widzi w tym Wielki Eksperyment Natury.


Tak. Rzecz w tym, że klonowanie nieodmiennie musi przywoływać
działalność ludzką, pogoń za Bogiem. Moje wątpliwości pojawiły się
również w poście WM; to ten sam gatunek wątpliwosci. Słowotwórcze,
mieszczące w sobie pytania o zakres znaczeniowy.


| A teraz można na mnie krzyczeć ;) Podoba mi się Atrurze.
zabiję Cię;) !!!!!


Przed wyjazdem do Zgorzelca przygotuj srebrne kule, może bedziesz miał
okazję ;)))

w.





Temat: Hodowla motyli
Nie mogę nie napisać o swojej pasji, która istotna dla mnie stała się już w wieku 8 lat. A jest to zajmowanie się motylami. Od dziecka je hoduję. Obecnie hodowla ma cel ochrony gatunków ginących i zagrożonych. Do tego celu w swoim ogrodzie wydzieliłem 2 ary ziemi, które przystosowałem dla potrzeb życiowych poszczególnych, wybranych gatunków motyli. Tak więc grządki z warzywami zastąpiłem zielnymi roślinami łąkowymi i leśnymi i posadziłem mnóstwo drzew rosnących w lasach.
Kiedyś, kiedy modne było kolekcjonowanie motyli, ja również uległem temu urokowi i gromadziłem latami zbiór, który zachowałem do dziś. Komuś może wydawać się to błahe, ale sądzę, że nic tak nie pozwala zachować stan swojego umysłu w spokoju jak właśnie pasja. To pozwala nie myśleć o problemach. Pamiętam, że kiedy robiłem ostatnio badania do przeszczepu wziąłem ze sobą "monografię motyli dziennych Polski" - dzieło wielkiego badacza krajowych gatunków motyli. W szpitalu zadzwoniono do mnie z pytaniem czy zgadzam się na przeszczep ze zwłok i czy rezygnuję z przeszczepu rodzinnego, który był zaplanowany na przyszły tydzień. Oczywiście zgodziłem się natychmiast. Zabrano mnie karetką do Poznania i tam od pierwszego dnia do ostatniego ciągle czytałem ową

[ Dodano: 2008-04-23, 14:06 ]
monografię, która tak bardzo rozpaliła we mnie chęć do wypadu w góry , że zaraz po przeszczepie pierwszy wypad za miasto to była całodzienna wycieczka w Sudety, gdzie obserwowałem te nasze cudeńka, niezauważalne dla wielu.



Temat: PCC-1 - Wartosc samochodu po wypadku?


Kupuje 2 fury: 1 sprawna ale starsza, druga po ostrym cmokaniu drzewa i
dachowniu, ale ma sprawny silnik ktory sie przyda na przeszczep :)
Wiadomo od pierwszej fury zaplace zgodnie z eutotaxem te 2%, natomiast,
nie chcialbym bulic za auto w stanie kleski jak za sprawne (a te 2% to
bedzie jakies 1000-1200 PLN).
Czy jak podjade pod US i pokaze im co kupilem to mi odpuszcza czy nie ma


A jak podjedziesz - laweta ? :-)


co sie nawet starac?  A moze jakis innym myk? Zapis w umowie ze
sprzedawany jest zlom


2% jest od wartosci. Wartosc zlomu jest jaka jest.
Zapis w umowie jak najbardziej .. ale mozesz nic nie pisac,
czekasz cierpliwie az urzad zakwestionuje wartosc pojazdu,
odwolujesz sie od ich decyzji motywujac kiepskim stanem, czekasz az
powolaja rzeczoznawce, wysylasz go do ogrodka czy gdzie tam zlom stoi
.. i jesli jego wycena odbiega o mniej niz 30% od deklarowanej
wartosci - urzad mu placi za wycene, moze sie oduczy :-)
A podeprzec sie mozesz wycena ubezpieczyciela przy likwidacji szkody.


albo moze a umowie miec sam silnik?


Jak najbardziej mozna. Tylko ze .. "spalony/rozbity z silnikiem" ma
spora wartosc na rynku jak odpowiedniej marki..

J.





Temat: Artykuł
Walniesz w drzewo przy 100km/h i na przeszczep nadają się tylko oczy xD

To pomyśl ile jest przypadków osobników obwiązujących se szyję linką? Takie coś powinno być leczone psychiatrycznie, ja rozumiem, dla mnie jazda na skuterze to najlepsze chwile życia, ale już nie świrujmy.

Oooo... tu mam dobre porównanie, jeżeli kogoś to urazi to nie jest mi przykro.

1 przypadek na 100 albo i na dużo, dużo więcej tak robi. I przez to jesteśmy oceniani tak a nie inaczej. A teraz spójrzmy... na nasz rząd :reallyexcited: :naughty: Kaczorki, przypadki 2 na 38mln ... no dobra, przypadki 2 na 38 mln ludzi - Sejm, Senat i ok. 10mln ludności.
Niedługo my, polacy będziemy oceniani tak samo przez inne narody jak Ci "pechowi" motocykliści. Poprzez jednostki.

Sorry za OT, ale nie mogłem się powstrzymać xD




Temat: gosc z calibry mnie dzis skwitował haha
ja i mój kuzyn zawsze uważaliśmy bmw e34 za zajefajną furę.
Jednak ,gdy w tamtym roku sprowadziłem sobie moją betę , to nagle kuzyn stwierdził że to jest padaka .
Niema to jak jego pasat 1,8 rocznik 1988 , w którego posiadanie wszedł metodą 'przeszczep podszybia', którym już zaliczył dwa banany raz na drzewie, a raz wymusił na skrzyżowaniu, w którym większośc urządzeń niedziała własnie ze względu na wypadki , przekładki i inne rozbieranie środka ,który ma szczeliny między drzwiami że szczur by wszedł , w którym jedyne drzwi które się da otworzyć i to z wysiłkiem są drzwi kierowcy, i w końcu; który to jest jego wymarzonym samochodem heheh
ZAWIŚĆ LUDZKA NIEZNA GRANIC



Temat: trudna lekcja



"wszczepiony" czytam jako "wczepiony"
wtedy jest o rękach a nie o ogrodnictwie ;)


Ty przyjąłes , ze to tylko o rękach.

swoja osobowość. Jezeli drzewo, to moze byc wszczepiony.
Przeszczep jak u Miczurina . ;-)


No i nie dobre jest to "krzyczenie ciszą"
i "usypianie serca". Pierwsze trochę zużyte


Moje pomysły. :-(
Nie rozpoznaję wyświechtanych od nie z powodu
braku szerokiego oczytania. Prawie tylko php.
A tego już nie nadrobię. I nie mam takich ambicji. :-(


drugiego nie umiem sobie wyobrazić.
Ale cóz jestem tylko chłopem.


Usypiam serce=usypiam swoje uczucie.


Dziekuje
i pozdrawiam


  To ja dziekuje za wizytę i uwagi. Rosa

jul






Temat: 1
karee,

Nie mam pojęcia ile gościu mógł jechać , że się kurczę tak rozczepił, w pierwszym momencie myślałem że to w polsce i że jakiś przeszczep kiepsko zrobiony, ale musiał pójść ostro po bandzie że jego dna zostało na drzewie

[ Dodano: 2006-11-20, 14:06 ]



Temat: To może filmy? :)
Yamakasi- hisotria pieciu (chyba) chlopakow ktorzy w wolnym czasie zabawiaja sie wspinaczka po wysokich budunkach- stają się legendą swojego miasta, przez co dzieci zaczynają ich naśladować- podczas jednej z takich zabaw chłopiec spada z drzewa i jego choroba rozwija się przez to bardziej-ląduje w szpitalu potrzebny mu przeszczep... jednak lekarz rząda łapówki za umieszczenie chłopaca na liście oczekujących- yamakasi ponieważ czują się odpowiedzialni za wypadek, postanawiajązebrać pieniądze, włamując się do 7 domów bogatych lekarzy....

film ogólnie baardzo mi się podoba- szybko, ciekawa i zmienna akcja a do tego wspaniale i godne podziwu pokazy kaskadersie i umiejtności doslownie fruwania u tych chłopaków....

godne polecenia



Temat: [MOC] Weselmy się!
A jednak da się zamontować technic w budynkach xD Czekamy na mobilny most zwodzony na silnikach PF.

Koścół...ładniutki. Duża, podłużna konstrukcja. Świetny dach, DRZEWO (nie mogę przestać się nimi zachwycać) które w dodatku podpisałeś :D
Kolejnym plusem są rzeźby. No i ten ptak stojący na niej. Ludziki z kolei to oddzielne dzieło. No po prostu dałeś radę.
Teraz przeszczep to na scenkę komunijną.



Temat: PCC-1 - Wartosc samochodu po wypadku?
Kupuje 2 fury: 1 sprawna ale starsza, druga po ostrym cmokaniu drzewa i
dachowniu, ale ma sprawny silnik ktory sie przyda na przeszczep :)

Wiadomo od pierwszej fury zaplace zgodnie z eutotaxem te 2%, natomiast,
nie chcialbym bulic za auto w stanie kleski jak za sprawne (a te 2% to
bedzie jakies 1000-1200 PLN).

Czy jak podjade pod US i pokaze im co kupilem to mi odpuszcza czy nie ma
co sie nawet starac?  A moze jakis innym myk? Zapis w umowie ze
sprzedawany jest zlom, albo moze a umowie miec sam silnik?





Temat: Szczepienie drzew, krzewów owocowych, ozdobnych.
Styczeń jest dobrym miesiącem do przygotowania zrazów do przeszczepiania drzew owocowych.Przy temperaturze<5 stop. C wycinamy zdrowe pędy jednoroczne na zrazy do szczepienia.Wiążemy je w pęczki i etykietujemy,przechowujemy w torfie w chłodnej piwnicy w temp. 0-4stop.C



Temat: Przeszczepianie
Czesc. Tak sie zastanawiam, czy mozna np. do klonu sprobowac przeszczepic jakies inne drzewo, w celu lepszego efektu? Jakie to moga byc drzewa?



Temat: CZY TO PRAWDA ???
Prawda, ale w obrębie odmiany, jezeli posiadasz drzewo jabłoni odmiany ktora źle rosnie lub nie smakuje Tobie to istnieje możliwość przeszczepienia na inną odmiane.



Temat: pani od przyrody


Pani Barbara
myśli technicznie - blizej jej do postrzegania maszyny niż do
polowania na ducha co w maszynie.


bardzo podoba mi się to zdanie
celnie skupia główny zamiar wiersza.
pani Barbara ma swój pryzmat przez który widzi świat, nawet śmierć, łączy ją
jednak bezwiednie z życiem widząc w niej obieg.
rozkładając je (życie) na części elementarne, obserwuje budowę i podobne
zasady funkcjonowania organizmów, najlepszym symbolem przyrody (jak pomnik)
oczywiście
może być w tym wypadku drzewo.

wyskoki pana Józefa musiały być jednak uciążliwe skoro teraz pani Barbara
siedzi już spokojnie w oknie raczej bez wyrzutów sumienia
a pan Józef jakby był i nie był zawieszony w tętniącym życiu parkowych
drzew, czyżby pan Józef nie leżał na cmentarzu ?
kto to wie i po co Barbarze te grabie?

:)


Technikalia.

'klonować albo brzozowić przeszczepiając w siebie'

Różna technika słowotwórcza, niekonsekwentna przez wydźwięk
znaczeniowy. Wiem co chciałeś osiągnąć i wiem ze trudno znaleźć
odpowiednik klonowania dla brzozy (bo kazdy będzie brzmiał śmiesznie i
nienaturalnie), więc moze kompromisowo zmienić drzewo? Konsekwentnie
musiało by być "klonić - brzozowić [brzozić]" lub "klonować -
brzozować", ale w tym drugim aspekcie poprzedni wers zaczyna być
niezgrabny, bo:


klonować - replikować, powtarzać się w nieskończoność, powielać,
przeszczepiając w swoje komórki
obiekty nie będące częścią organizmu, a więc mutować (istnienie), pani
Barbara nie myśli o zwykłym rozkładzie ciała tylko
obsesyjnie widzi w tym Wielki Eksperyment Natury.


'pan Józef był znany w tej dzielnicy cudów' - zarzut podobny jak przy
większości zaimków wskazujacych: rola niemal tylko formalna, bo 'ta
dzielnica cudów' jest chyba zbyt efemeryczno-nieopisywalna: nie
opisana, więc jakżesz dawać do niej drogowskaz?


racja


'rdzeniowe promienie' - po co? 'promienie rdzeniowe'


racja


'pokarmowe' - rym celowy? (no upewniam się tylko), bo jeżeli nie
jesteś do niego jakoś szczególnie przywiązany, to może 'odżywcze'?


rzeczywiście coś z tym zrobię.


A teraz można na mnie krzyczeć ;) Podoba mi się Atrurze.


zabiję Cię;) !!!!!

ELMO:)





Temat: Cięcie drzewek i krzewów
Podaje informację o cięciu drzewek i krzewów od znajomego z danych ze Szkolenia Społecznych inspektorów Ogrodowych z Wrocławia, materiały przekazal mi jak był w sanatorium, to są sprawy aktualne bo szkolenie było w grudniu lub na początku stycznai ,wykładowcy z Akademii Rolniczej.
KARCZOWANIE I CIĘCIA OMŁADAJĄCE
Karczować :
Jabłoń karłowa --------------25 lat
Jabłoń wysoka --------------35-45 lat
Grusza karłowa -------------25 lat
Grusza wysoka -------------40 lat
Wiśnie i śliwy --------------20-25 lat
Morele i brzoskwinie ------20 lat
Porzeczki ,agrest ,jeżyny ,aronia ,leszczyna 20 lat
Maliny -----------------------10 lat
Borówka wysoka ---------- 20 lat
Orzech włoski --------------50 lat
Truskawka ----------------- 3-4 lat
Wiśnie tniemy bardzo mocno po zbiorach
Brzoskwinie ,jabłoń ,grusze ,śliwy tniemy jak najpóźniej
w czasie kwitnienia ,/zalety-przerzedzamy kwiaty
i zawiązki ,oraz nie ma potrzeby smarowania ran po cięciu/
Czereśnie nie znoszą cięcia
Rany po cięciu wiosennym i jesiennym smarujemy
maścią funabenem lub farbą emulsyjną
Cięcia odmładzające :
- koronę tniemy 1/3-2/3 ze środka korony
- przewodnik tniemy 1-2 piętra tj 5 do 7 konarów
- tniemy pędy pionowe /tzw wilki/
- cięcia po posadzeniu należy dokonać na wiosnę
Najmocniej tniemy winogrona ,brzoskwinie ,i wiśnie
Drzewa pestkowe tniemy na krótkie czopki
Drzewa liściaste tniemy na obrączkę przy pniu
Przeszczepiamy w kwietniu i maju
Zrazy tniemy w listopadzie w temp. 2-3 oC i przechowujemy
W temp. 4 C w mokrym piachu lub lodówce
Przekazuje i Pozdrawiam Janek
Jak Was jeszcze cos interesuje przekażę.



Temat: Narządy nie rosną na drzewach
Lubuskie to region, w którym pobiera się najmniej narządów do przeszczepów. Po to, by zmienić tę sytuację i zmienić nastawienie społeczeństwa, zorganizowano dziś konferencję w gorzowskim Sanepidzie. Trzeba uświadomić ludziom, że narządy do przeszczepu nie rosną na drzewach – mówi doktor Jacek Zajączek.

Istnieją dwie drogi pozyskiwania narządów do przeszczepów. Jedna to oddawanie w rodzinie. Druga, bardziej problematyczna, to pobieranie narządów ze zwłok. To ciagle spotyka się z dużym niezrozumieniem społecznym. Dlatego trzeba mówić o tym jak najwięcej, uświadomić społeczeństwu, że to dar życia- dodaje dr Zajączek.

Na inny problem związany z transplantologią, uwagę zwraca prezes stowarzyszenia „Życie po przeszczepie" - Krzysztof Pijarowski. Jego zdaniem problem tkwi w środowisku medycznym. Wiele osób zgadza się z ideą transplantacji, ale lekarze nie podejmują rozmów z rodziną zmarłego o możliwości pobrania i przeszczepu.
Większość Polaków, bo aż 90%, deklaruje, że popiera ideę przeszczepiania narządów. 78 procent wyraża gotowość oddania narządów po swojej śmierci.

Najczęściej pobierane organy to nerki, wątroba, serce, trzustka i płuca. Od dawcy można także pobrać tkanki: rogówkę, skórę, kości czy zastawki serca. Przeszczepy skóry pomagają leczyć ciężko poparzonych ludzi, kości są wykorzystywane przez ortopedów przy rozległych uszkodzeniach na skutek wypadku czy nowotworu, a rogówki pozwalają przywrócić wzrok dwóm osobom.

Prezes Stowarzyszenia "Życie po Przeszczepie" Krzysztof Pijarowski
http://www.rmg.fm/news/show/1432

Dr Jacek Zajączek
http://www.rmg.fm/news/show/1432



Temat: Proszę o pomoc - szczeniak walczy o zdrowie
Fox stracił wzrok w wieku mniej-więcej 1,5 roku. Wzięliśmy go ze schroniska. W domu, po około tygodniu, okazało się, że pies ma parvovirozę. Nie wiem czy to w wyniku samej choroby stracił wzrok czy ze względu na jej dosyć burzliwy przebieg wynikły jakieś powikłania.
W jego wypadku możliwa była operacja-przeszczep. Z tym, że niestety bardzo kosztowna, nie było nas na to stać. Wszyscy dookoła doradzali uśpienie, ale jak można było uśpić psa, który w życiu i tak przeszedł niezły koszmar (poprzedni właściciel go po prostu katował, do schroniska odwiozła go policja) i wreszcie życie zaczęło mu się jakoś układać?

W tej chwili pies ma 10 lat, świetnie się przystosował, bardzo dobrze reaguje na głos. Do dyspozycji ma ogród (przyznam, że całkiem sporo naturalnych przeszkód, z którymi pies nigdy nie miał problemu) i dom-w obu miejscach porusza się bez najmniejszego problemu, ma świetną pamięc-wystarczy mu raz pokazać, że coś jest gdzieś przestawione i zapamiętuje (przez jakiś czas dookoła domu Tata biegał z rusztowaniem-co chwilę stało w innym miejscu, Fox nigdy w nie nie uderzył, to samo jest z samochodem, który raz jest na podjeździe raz go nie ma-pies słyszy, że wjeżdżamy i wie, że samochód stoi w ogrodzie a nie na ulicy).
Dla młodego psa utrata wzroku nie jest chyba tak kosmicznie problematyczna-szybko "wyrabiają się" inne zmysły. Zastanawiam się czy w razie czego nie byłoby lepiej dla suni gdyby odzyskała słuch (walczyć oczywiście o oba, ale jeśli trzeba byłoby wybrać ).
W tej chwili spokojnie mogę puścić Foxa luzem w lesie i nie martwię się, że pies uderzy w drzewo, bo tak doskonale reaguje na hasło "uważaj" Nie wiem czy odwarzyłabym się spuścić ze smyczy psa, który nie slyszy-oczywiście ragowałby on na mnie, obserwował, ale co w sytuacji kiedy zobaczyłby innego zwierza i chciał do niego pobiec?

Mam jednak nadzieję, że nie trzeba będzie dokonywać tak przykrych wyborów i mała wyzdrowieje

Czy on wygląda na nieszczęśliwego?
[img]http://i26.photobucket.com/albums/c138/Dworcika/P1010992.jpg[/img]



Temat: Matrix - Nawrocenia
Wojciech Orliński:


Monkbert:
| reasumując - jestem w trakcie riserczu, właśnie skończyłem część
| pierwszą i biorę się do drugiej :) - IMVHO Matrix Rewolucje posiada
| lekko ukryte znaczenia głębsze (a przynajmniej wskazówki na istnienie
| owych znaczeń :) ) niż tylko to co można odebrać z 'pierwszej warstwy'
| oraz stanowi spójną całość z resztą filmów (oczywiście szczególnie z
| II której jest prostą kontynuacją); scenariusz nie jest nieudolny czy
| nieprzemyślany a Wachowscy naprawdę wiedzą co robią, umiejętnie łącząc
| komiksowe kino akcji z wątkami filozoficzno-religijno-społecznymi :).
| Ergo mam nadzieję niedługo powrócić z nieco zmienionym shellem, by
| concordantly niezłomnie bronić swieżo odzyskanej vis-a-vis wiary :).

bo tak jak piszesz teraz to trudno nawet polemizować.


        Taka właśnie jest rola teasera, jak sądzę ;). A co do polemiki posłużę się
trawestacją jednej z wielu głębokich mądrości Morfeusza - to, w co wierzę nie
wymaga polemiki :].


Czy są jakieś
szanse, żeby Twój nowy shell wciskał smileye już tylko do co trzeciego
zdania?


Widzę trzy możliwe odpowiedzi:
1) niestety nie, zmienia się tylko shell a kernel pozostaje ten sam i jest to
kernel z drzewa Johna C.Smileya ;)
2) niektórzy są łysi a inni się często usmiechają, ale to nie powód wysyłania
kogoś na przeszczep zarostu :)
3) wciskał?! wciskał?! one same włażą :]

Wybierz która Ci najbardziej odpowiada i zacznij zadymę :P.

--  
Monkbert

So I'll just leave by saying "Sod off, and if I ever see you again, it will be
twenty billion years too soon!"





Temat: Nowy chapter- komentarze IV
dostha,
Byli izolowani, bano się ich i dyskryminowano. Chodziło oczywiście o władze Konoha-Gakure. Szara ludność tubylcza nie miała pojęcia o zależnościach Senju i Uchiha. Uznawali Uchiha za potężny, dumny i ważny klan. A "osadę w osadzie" uznali pewnie za wyraz ich wyższości, nie zaś izolacji.

Btw zauważyłem niesamowicie ciekawe dwie rzeczy:
- jakim cudem Senju byli tacy potężni, skoro "w drzewie ukrycie" zdaje się było wyłączną cechą Hashiramy, a ich rywale Uchiha mieli potężne doujutsu i niesamowitą czakrę. Czyżby po prostu tak jak napisałem Senju było przymierzem wielu klanów specjalizujących się w różnych umiejętnościach ? Czy przypadkiem nie mamy jeszcze jednej ważnej zagadki - obecnego statusu Senju i ewentualnej ich zdolności, o której jeszcze nie usłyszeliśmy ?

I druga rzecz to zabawne, ale taka jest prawda;
Przeszczep oczu sprawił, że klan zwątpił [bądź miał wymówkę] w swojego przywódcę i odwrócił się od niego zgadzając się na przymierze z Senju oraz zgadzając się na uczynienie lidera klanu Senju Pierwszym Hokage. Skutek tego był taki; Madara bojąc się dominacji Senju, przewidując koniec swojego klanu i zauważając powoli brak przyszłości dla niego [itd itp pisałem więcej w pierwszym komentarzu] próbował się zemścić i zaatakował osadę. W rezultacie Drugi Hokage w obawie o kolejne podobne wyskoki Uchiha skupił ich w pozornie ważnej organizacji ułatwiając pełnym podejrzeń i strachu wobec Uchiha władzom obserwację ich. Te posunięcia brata Hashiramy jednocześnie jednak doprowadziły [prócz wiadomego statusu Uchiha i relacji z Senju] do tego, że niektórzy Uchiha przejrzeli na oczy i poparli politykę dawnego lidera. Strach Madary i jego akcje skierowane przeciwko Senju sprawiły, że władze Konoha-Gakure zaczęły jeszcze bardziej podejrzewać Uchiha i jeszcze silniej ich przyciskać. Akcje rządu poskutkowały poruszeniem części klanu, która zaczęła sympatyzować z pomysłem Madary - pomysłem przejęcia osady.

ps. dla wtajemniczonych w niuanse języka angielskiego polecam ten ciekawy tekst:
http://forums.narutofan.c...ad.php?t=370307



Temat: Nieśmiertelni czyli cudowne dzieci
Przeszczepy nerek wykonuje się już od kilkudziesieciu lat, a od kilkunastu z bardzo dobrym skutkiem. Nierzadko przedłużają nam normalne życie o kilkanaście lat. Kiedy otrzymujemy ten dar, jakim jest nowa nerka cieszymy się jak dzieci, ale i jesteśmy pełni obawy czy aby się przyjmie, czy to pozwoli nam wrócić do normalnego życia. Wielu się udaje i wracają do trybu życia sprzed dializ lub choroby i starają się maksymalnie wykorzystać podarowane kolejne lata od losu. Niektórzy czynnie zaczynają uprawiać sport, inni poświecają się karierze zawodowej, ale wszystkich tych ludzi łączy jedno miejsce.
Nie, nie jest to tajny klub na drzewie u jednego z Nas, ani jakiś opuszczony stary dom, na strychu którego spotykamy się by omówić wydarzenia ostatnich dni. To miejsce znajduje się gdzieś w wirtualnym świecie, na jednym z wielu serwerów podłączonych do globalnej sieci - Internetu. Mimo, że to miejsce jest wirtualne to przyjaźnie zawierane pod adresem‏ http://www.niesmiertelni.pl są prawdziwe i często trwalsze niż te zawarte w realnym świecie.
Jednak nie o tym ma być ten tekst... To, że spotykamy się, wielu z nas bardzo się polubiło, pomagamy sobie nawzajem to nie jest nic szczególnego co by mogło nas wyróżniać spośród innych ludzi. Przecież, każdy może sobie założyć forum czy portal i na nim dyskutować, zawierać przyjaźnie.
My jesteśmy inni, łączą nas nerki, dializy, transplantacje, różne przeżycia, nieraz traaumatyczne. Wielu z Nas już nie raz otarło się o śmierć, a mimo wszystko nadal normalnie funkcjonuje, potrafi się śmiać, żartować ze swojej choroby i kroczyć z podniesioną głową do przodu. Wracając do przeszczepów, od których rozpoczął się ten tekst chciałbym się zapytać: "A czym tak naprawdę jest ten przeszczep ?" Zaraz odezwią się setki głosów, że to zabieg operacyjny mający na celu przedłużenie bądź uratowanie życia osoby z niewydolnością nerek itp. To wszystko się zgadza, ale to jest tylko medyczne wytłumaczenie tego zjawiska. Dla mnie jak i zapewne dla wielu przeszczep jest cudem. Tak, to jest cud narodzin nowego życia. Dostajemy drugie (czasami trzecie) życie. Rodzimy się na nowo. Jaka siła sprawia, że (kolokwialnie rzecz nazywając) kawał mięsa wszczepiony pod skórę pobudza nas do nowego życia. Daje nam szansę na to abyśmy dalej cieszyli się otaczającym nas światem. Nawet kiedy ten upragniony narząd zostanie odrzucony to mamy alternatywę. Możemy przez kolejne lata poczekać na kolejny przeszczep podłączając się co kilka dni pod skomplikowaną aparaturę jaką jest sztuczna nerka. Zapewne nie jest to zbyt komfortowe życie, ale nadal żyjemy, nadal jesteśmy nieśmiertelni, bo po raz wtóry wydzieramy swoje życie ze szponów "czarnej".
To wszystko można medycznie wytłumaczyć, ale po co :?:
Musimy zrozumieć, że jesteśmy jednymi z niewielu, którzy mogą dostąpić cudu nieśmiertelności. Prócz tego, że nazywamy siebie nieśmiertelnymi powinniśmy również mówić o sobie cudowne dzieci, bo dzięki cudom żyjemy i mamy się dobrze.



Temat: Ksiądz: Nerki i wątroby nie rosną na drzewach

Ksiądz: Nerki i wątroby nie rosną na drzewach
Duchowny z Żywca promuje przeszczepy
piątek 21 grudnia 2007 01:01

Zostaw serce na ziemi. Lżej będzie trafić do nieba - apeluje z dwustu billboardów w całej Polsce ksiądz Piotr Sadkiewicz, proboszcz parafii w Leśnej koło Żywca. To element akcji stowarzyszenia Życie po przeszczepie - pisze DZIENNIK.

Ksiądz Sadkiewicz od kilku dni uśmiecha się z plakatów m.in. w Warszawie, Zabrzu, Katowicach i Wrocławiu. Dlaczego właśnie on został twarzą kampanii? "Wybór nie był przypadkowy. Jego dorobek w dziedzinie popularyzacji transplantologii i krwiodawstwa jest ogromny. A poza tym... podoba się kobietom" - mówi szef stowarzyszenia Krzysztof Pijarowski.

Kampania nie ogranicza się do billboardów. W wielu centrach handlowych i na ulicach zobaczyć można citylighty (podświetlane tablice ogłoszeniowe) z projektem "Biorca-Dawca". "Każdy, kto przyśle nam zdjęcie billboardu ze swojego miasta i opisze je, otrzyma firmową koszulkę" - dodaje Pijarowski.

Ks. Piotr Sadkiewicz jest znanym organizatorem akcji krwiodawstwa. Przeprowadza je od początku swojej pracy w parafii św. Michała Archanioła w Leśnej. Sam jest dawcą szpiku kostnego, a troje jego parafian już miało okazję w ten sam sposób pomóc bliźnim. Po części dzięki niemu w diecezji bielsko-żywieckiej każdej niedzieli pod inną parafię podjeżdża teraz ambulans do poboru krwi.

W tym roku ks. Piotr został laureatem nagrody przyznawanej przez stowarzyszenie Życie po przeszczepie im. Brajana Chlebowskiego. Ten sześciolatek dwa lata temu uratował przed ogniem ojca i lokatorów łódzkiej kamienicy. Sam zginął w pożarze, ale jego organy ocaliły życie kilkorgu ciężko chorym dzieciom. "Nie robię niczego nadzwyczajnego. Przecież w innych parafiach zajmują się kuchnią dla potrzebujących, jeszcze gdzie indziej organizują pomoc najuboższym. Transplantologia i krwiodawstwo to moja propozycja dla parafian i tyle" - mówi krótko duchowny.

"I tyle" znaczy ni mniej, ni więcej tylko ponad tysiąc parafian noszących w portfelach deklarację woli przekazania po śmierci swych organów ludziom potrzebującym przeszczepu, 267 zarejestrowanych w banku dawców szpiku i 500 krwiodawców. Jaka jest według księdza recepta na sukces? "Leśna nie jest wielką metropolią. To zwykła wieś na Żywiecczyźnie, w której Kościół i parafia spełniają wiele ról. Nie tylko duchowych. To centrum kulturalne i sportowe. A kiedy ludzie czują, że są wspólnotą, wiedzą, że z każdą sprawą mogą przyjść na plebanię, łatwiej ich przekonać do różnych inicjatyw" - wyjaśnia proboszcz Sadkiewicz.

Jego pomysły od dawna znajdują uznanie. "Dwa lata temu został proboszczem roku 2005 w Polsce za inicjatywy związane z propagowaniem krwiodawstwa i przeszczepów" - przypomina prof. Jerzy Stanisław Gielecki ze Śląskiej Akademii Medycznej. Dla Janusza Świtaja, który sam też próbuje zmieniać świat i pomagać niepełnosprawnym, choć sam jest sparaliżowany od 16 lat, proboszcz z Leśnej to przykład skuteczności. "Ma cel w życiu i potrafi do niego przekonać innych. A ponieważ jest kapłanem, musiał z pewnością jeszcze skłonić do swoich pomysłów hierarchię. To niesamowite" - podkreśla.

"Liczymy, że przykład ks. Sadkiewicza zdopinguje innych proboszczów. Mamy dla nich dwa tysiące plakatów do wywieszenia w kościołach. Wystarczy wejść na stronę http://www.przeszczep.pl, aby otrzymać je za darmo pocztą. Tą drogą można również zamówić deklaracje woli" - wyjaśnia Krzysztof Pijarowski.

Sławomir Cichy, korespondent w Katowicach


źródło: :arrow: http://www.dziennik.pl/wydarzenia/article99718/Ksiadz_Nerki_i_watroby_nie_rosna_na_drzewach.html



Temat: Duchowny z Żywca promuje przeszczepy
Duchowny z Żywca promuje przeszczepy

Ksiądz: Nerki i wątroby nie rosną na drzewach

Zostaw serce na ziemi. Lżej będzie trafić do nieba - apeluje z dwustu billboardów w całej Polsce ksiądz Piotr Sadkiewicz, proboszcz parafii w Leśnej koło Żywca. To element akcji stowarzyszenia Życie po przeszczepie - pisze DZIENNIK

Ksiądz Sadkiewicz od kilku dni uśmiecha się z plakatów m.in. w Warszawie, Zabrzu, Katowicach i Wrocławiu. Dlaczego właśnie on został twarzą kampanii? "Wybór nie był przypadkowy. Jego dorobek w dziedzinie popularyzacji transplantologii i krwiodawstwa jest ogromny. A poza tym... podoba się kobietom" - mówi szef stowarzyszenia Krzysztof Pijarowski.

Kampania nie ogranicza się do billboardów. W wielu centrach handlowych i na ulicach zobaczyć można citylighty (podświetlane tablice ogłoszeniowe) z projektem "Biorca-Dawca". "Każdy, kto przyśle nam zdjęcie billboardu ze swojego miasta i opisze je, otrzyma firmową koszulkę" - dodaje Pijarowski.

Ks. Piotr Sadkiewicz jest znanym organizatorem akcji krwiodawstwa. Przeprowadza je od początku swojej pracy w parafii św. Michała Archanioła w Leśnej. Sam jest dawcą szpiku kostnego, a troje jego parafian już miało okazję w ten sam sposób pomóc bliźnim. Po części dzięki niemu w diecezji bielsko-żywieckiej każdej niedzieli pod inną parafię podjeżdża teraz ambulans do poboru krwi.

W tym roku ks. Piotr został laureatem nagrody przyznawanej przez stowarzyszenie Życie po przeszczepie im. Brajana Chlebowskiego. Ten sześciolatek dwa lata temu uratował przed ogniem ojca i lokatorów łódzkiej kamienicy. Sam zginął w pożarze, ale jego organy ocaliły życie kilkorgu ciężko chorym dzieciom. "Nie robię niczego nadzwyczajnego. Przecież w innych parafiach zajmują się kuchnią dla potrzebujących, jeszcze gdzie indziej organizują pomoc najuboższym. Transplantologia i krwiodawstwo to moja propozycja dla parafian i tyle" - mówi krótko duchowny.

"I tyle" znaczy ni mniej, ni więcej tylko ponad tysiąc parafian noszących w portfelach deklarację woli przekazania po śmierci swych organów ludziom potrzebującym przeszczepu, 267 zarejestrowanych w banku dawców szpiku i 500 krwiodawców. Jaka jest według księdza recepta na sukces? "Leśna nie jest wielką metropolią. To zwykła wieś na Żywiecczyźnie, w której Kościół i parafia spełniają wiele ról. Nie tylko duchowych. To centrum kulturalne i sportowe. A kiedy ludzie czują, że są wspólnotą, wiedzą, że z każdą sprawą mogą przyjść na plebanię, łatwiej ich przekonać do różnych inicjatyw" - wyjaśnia proboszcz Sadkiewicz.

Jego pomysły od dawna znajdują uznanie. "Dwa lata temu został proboszczem roku 2005 w Polsce za inicjatywy związane z propagowaniem krwiodawstwa i przeszczepów" - przypomina prof. Jerzy Stanisław Gielecki ze Śląskiej Akademii Medycznej. Dla Janusza Świtaja, który sam też próbuje zmieniać świat i pomagać niepełnosprawnym, choć sam jest sparaliżowany od 16 lat, proboszcz z Leśnej to przykład skuteczności. "Ma cel w życiu i potrafi do niego przekonać innych. A ponieważ jest kapłanem, musiał z pewnością jeszcze skłonić do swoich pomysłów hierarchię. To niesamowite" - podkreśla.

"Liczymy, że przykład ks. Sadkiewicza zdopinguje innych proboszczów. Mamy dla nich dwa tysiące plakatów do wywieszenia w kościołach. Wystarczy wejść na stronę www.przeszczep.pl, aby otrzymać je za darmo pocztą. Tą drogą można również zamówić deklaracje woli" - wyjaśnia Krzysztof Pijarowski.

Sławomir Cichy, korespondent w Katowicach



Temat: Komentarze do logów i podziękowań
Dariuszu, moj nadrozszy,
Wedlug Ciebie sprawa wyglada tak. Zeby zobaczyc kogos ukrytego potrzebuje miec takie same mentale i spostrzegawczosc ( lub wyzsze ). W porownaniu do Twojej spotki. Czyli wybor mam taki.

Budze sie. Gotowy na przygode, pelen nadzieji w sercu, ze ciezkie treningi pozwola mi pokonac mojego odwiecznego wroga - skrytobojce. W pocie czola, trenuje zdobywajac doswiadczenie w boju, rozwijam sie. Jestem w stanie pokonac kazdego wroga. Z ich skor buduje namiot a ciala zjadam, by miec jeszcze wiecej sily by w przyszlosci moc stawic czolo mojemu smiertelnemu wrogowi - skrytobojcy. Gdy staje sie zywa legenda (12/12) wreszcie ruszam ku przeznaczeniu. Zakuty w lsniaca unikatowa smocza zbroje i dzierzac w dloni mithrylowa jednoreczna mistyczna naginate obustronna rozdzierajaca na kawalki. Dochodze do Bree. Tam wycienczony gasze pragnienie woda z fontanny Pije - hmm dziwny smak ma ta woda ( to pewnie sprawka podstepnego Ulfra, ktory przeczuwajac moje przybycie i chcac mnie oslabic wczesniej do niej nasikal ). Ugasiwszy pragnienie rozgladam sie bacznie po okolicy. Nagle! Czuje jak cos gestego splywa mi po plecach - krew. To moj odwieszny wrog - skrytobojca zadal mi cios prosto miedzy lopatki. Mial dobre losowanie wiec od razu spadlem do rannego. Zaczynam panikowac, biegne przed siebie nie zwracajac uwagi na nic, odczuwam tylko coraz wieksze zmeczenie wywowalne rana powstala w wyniku morderczego ciosu... Wbiegam do lasu trolli - wybawienie. Siadam pod drzewem, robie oklad z babki, krwawnika, cyprusa, apapu i winogron. Nic to - rana dalej krwawi a ja juz prawie niezyje. Wyjmuje z plecaka zestaw malego transplantologa, przeszczepiam sobie zraniony narzad, zaszywam rane, robie trensfuzje krwi - nic to nie mialem uma ' leczenie rany '. Odchodze...

Jednak to nie koniec. Bogowie dali mi jeszcze jedna szanse. Powracam w nowym wcieleniu. Juz wiem, ze samymi bojowkami nie wygram. Musze byc oswiecony! W pocie czola zbieram ziola, znam kazde zdzblo trawy na tej planecie. Po trzech latach wreszcie ponownie jestem gotow. Zakuty w zielona szata z wyszytym na plecach slonecznikiem i sloikiem w rece, ruszam do boju. Chcialem zabrac wiecej, ale niestety jestem zbyt madry i zbyt slaby, zeby cos jeszcze udzwignac. Ruszam do Bree. Znowu pije dziwna wode z fontanny. I nagle pojawia sie on! Skrtobojca. Tym razem jednak sie nie dam zaskoczyc. Moja jedyna umiejetnosc - spostzregawczosc, wsparta niebotycznymi mentalami daje mi przewage. Udaremniam cios z plecy i ujawniam cwaniaka. Atakuje! Rozpoczyna sie pojedynek. Cios za ciosem okladam go swoim wycwiczonym przez lata spojrzeniem, nie jest mi wstanie zniknac z pola widzenia nawet na sekunde. Karam go upomnieniem wzrokowym za to co zrobil mi w przeszlosci. Jednak coz to. Po kazej wymianie ciosu czuje sie coraz gorze, a skrytobojca ma sie tak jak wczesniej.... Co jest do cholery? - mysle sobie, przeciez spelniam wszystkie wymogi. Zanim udalo mi sie rozwiklac te zagadke, zlota mizerykordia zaglebila mi sie w pepek. Odchodze....

Jednak bogowie w swojej wspanialomyslnosci daja mi kolejna szanse. Budze sie w kolejnym wcieleniu. Juz wiem, ze spostzregawczosc to zamalo. Musze sie wykoksac! Kolejne piec lat trenuje w pocie czola na zmiane zbierajac ziola i mordujac wrogow. W koncu gdy moje wszystkiche cechy osiagnely poziomy epickie charakterystyczne dla lvl 15/12, a bron i spostrzegawczosc posiadam na poziomie znakomicie ruszam do boju. Bree - znowu ta smierdzaca fontanna. Biore lyczka, a on sie pojawia ponownie. Mam cie ptaszku! Teraz nie uciekniesz. Swiadomy swojej przewagi pod kazdymw zgledem atakuje. Triumfalny usmiech pojawia sie ja mojej twarzy, ejstem w ogrodku witam sie z gaska, lecz nagle.... Po jednym ciosie uciekl...... Dobra, mam super wytke dogonie go. Slady wskazuja, ze skrytobojca z predkoscia swiatla uciekl do pobliskiego miasta. Ja z predkoscia dzwieku ( niestety troche wolniej bo stracilemc zas na tropienie ) ruszam w poscig. Dobiegam do miasta. Tam zauwazam porzuconego wycienczonego konia. Mysle sobie - jest dobrze meczy sie. Pytam znajomego hobbite gdzie pobiegl. Zachod panie - odpowiada niziolek. Biegne dalej. Odczuwam lekki zmeczenie. Troche dziwia mnie slady pozostawione przez skrytobojce, czyzby nosil on podkowy zamiast butow? Dobiegne do miasta to sie dowiem. Stolica Hobbitow, narszescie - stad juz nie ucieknie. Biegne do stajni - znowu porzucony kon . Pytam tam chlopca opiekujacego sie konmi czy widzial skrytobojce. Tak panie - odpowiada chlopiec - widzialem jak wbiegl tutaj z predkoscia swiatla, wymienil szybko konia i pognal dalej, dobrze ze mama od malego rozwijala moje ccechy mentalne i spostrzegawczosc bo inaczej nie zdazylbym go dostrzec. Ja wyczerpany po zjedzeniu 5 rut ( wiecej jak wiadomo nie dziala nawet na skrytobojce ) wyjmuje komorke i dzwonie.... Trojden? No siemanko, sprawa jest. Od paru lat ganiam juz tutaj takiego skrytobojce ale ciagle mi ucieka, moze cos oszukamy? - Dobra, czekaj juz sprawdza: searching skrytobojca ---> [||||||||||||80%|||] ----> not found. Wiesz co stary? Wylogowal sie, sprobuj pozniej....

Pozdro!



Temat: Kupuję, więc jestem

Zadaszone centra handlowe z brukowanymi alejkami, sztucznymi drzewami i ławkami tworzą iluzję miasta. Jedno z takich "minimiast" powstaje właśnie w Podgórzu. - Społeczeństwo oczekuje chleba i igrzysk. Żeby to mieć, najłatwiej iść do centrum handlowego - mówi socjolog dr Marta Smagacz.

- Przestrzeń publiczna kurczy się, dziadzieje, przestaje być funkcjonalna, w końcu umiera. Mieszkańcy miasta wycofują się więc tam, gdzie funkcje przestrzeni miejskiej są spełniane, czyli do centrów handlowych - zauważa dr Marta Smagacz, socjolog miasta z Uniwersytetu Jagiellońskiego. - Centra są bezpieczne, czyste, stwarzają dogodne warunki do spotkań ze znajomymi. Oferują przy tym zróżnicowany program usług. Wszystko w jednym. A zimą jest jeszcze ciepło i sucho. Raj na ziemi - dodaje dr Smagacz.

[...]

Na Śląsku gdzie prywatyzacja przestrzeni publicznej na dużą skalę dokonuje się już od wielu lat, centrom handlowym nadawane są wdzięcznie brzmiące nazwy Agora czy Forum. Nie lepiej jest w Krakowie, gdzie hipermarkety z wewnętrznymi pasażami nazywa się galeriami. Wszystko po to, aby jak najmniej skojarzeń wiązało się z handlem.

[...]

- Polak chwyta każdą okazję, żeby polepszyć standard życiowy i utrzymać go. Przeszczepiamy wszystkie nowinki. Mamy sporo centrów handlowych, które są nowocześniejsze niż amerykańskie, jesteśmy najbardziej ucentrowieni w swoim regionie Europy. Polacy są stworzeni do kultury konsumpcyjnej - ocenił w rozmowie z "Gazetą" dr Grzegorz Makowski, socjolog w Instytucie Spraw Publicznych na warszawskiej uczelni Collegium Civitas, autor książki "Świątynia konsumpcji. Geneza i społeczne znaczenie centrum handlowego".

[...]

Tymczasem amerykańskie metropolie o znacznie młodszym rodowodzie niż miasta europejskie, lecz większym doświadczeniu w zakresie budowy megastorów, dokonują dziś fantastycznego zwrotu. Burmistrz Nowego Jorku zapowiedział niedawno, że NY będzie najbardziej zieloną metropolią na świecie. Liczba samochodów na Manhattanie ma zmniejszyć się o milion, a długość ścieżek rowerowych zwiększyć się do sześciu tysięcy mil. Podobną politykę przyjmuje dziś wiele innych miast Zachodu.

Kordon banków otacza Stare Miasto coraz szczelniejszym pierścieniem. Przy Zwierzynieckiej jest ich już 14. Czy Kraków - podobnie jak inne polskie miasta - czeka kryzys przestrzeni publicznej?

Banki to śmierć dla miasta - ostrzegają socjologowie. Mają rację? Ludzi mogą przyciągać tylko kawiarnie, restauracje, galerie i kluby - twierdzą. Dla wielu miast w Polsce Kraków ze swoim Rynkiem Głównym przez lata był tego niedościgłym przykładem.

Zwierzyniecka czy Bankowa?

W centrum Krakowa coraz wyraźniej widać oznaki nasilającej się ekspansji banków. Coraz więcej placówek otwiera się też w sercu Starego Miasta. Na Rynku jest ich już sześć. Właśnie otworzył się kolejny. Aby zobaczyć prawdziwe objawy kryzysu przestrzeni, nie trzeba szukać daleko. Wystarczy tylko wyjść poza Planty. Ulice Zwierzyniecka, Stradom, Długa czy Starowiślna wieczorami pustoszeją. Banki uśmiercają tam lokalne życie.


http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,44425,6279826,Centrum_Krakowa_opanowane_przez_banki.html dnia 24 Lut 09, 10:08, w całości zmieniany 4 razy



Temat: Siedem kolejnych gadżetów, które wykończyła komórka
Lista gadżetów, które zabiła komórka, okazała się nadzwyczaj popularna i sprowokowała czytelników do komentowania poruszonego w tekście zagadnienia. Sporo było standardowej krytyki - ale w komentarzach pojawiły się również sugestie dotyczące tego, jakie jeszcze urządzenia należy uznać za "ofiary komórki".

Zanim zaczniesz czytać dalej, zobacz listę pięciu gadżetów, które zabiła komórka, czeka cię bowiem kilka propozycji, których nie uwzględniliśmy na naszej pierwszej liście.

Pager

Jeden z komentatorów na Wired.com napisał coś takiego:

5 gadżetów? Jak mogliście zapomnieć o pagerze? W nieodległej przeszłości żaden szanujący się handlarz narkotykami nie wychodził bez niego z domu. Pager był ofiarą numer jeden telefonu komórkowego (Lenny).

Cóż, nie ująłbym tego lepiej, Lenny. Pager rzeczywiście został zabity jako pierwszy - i bardzo słusznie. Nie dość, że przez niego byłeś zawsze osiągalny, to na domiar złego aby odpowiedzieć na wiadomość musiałeś szukać telefonu i zwykle płacić za niego.

Oczywiście, pager miał też zalety - mógł posłużyć do wezwania doktora do szpitala zaraz po złożeniu zamówienia w restauracji (każdy porządny serial medyczny w latach 90. miał przynajmniej jedną taką scenę), zaś pacjenci oczekujący na przeszczep mogli być szybko poinformowani o pojawieniu się dawcy. Ale teraz to bez sensu - SMS jest łatwiejszy i szybszy.

Zegarek na rękę

Ja wciąż noszę zegarek - ale bardziej jako ozdobę niż narzędzie do wskazywania czasu. Biorąc pod uwagę to, jak wiele totalnie nieergonomicznych zegarków zamawia w Tokyo Flash mój kolega Danny Dumas, można śmiało powiedzieć, że zegarek nie musi już informować użytkownika o tym, która jest godzina. Komórka być może nie zabiła zupełnie zegarka, ale z pewnością ograniczyła jego przydatność. To oczywiście nie przeszkadza firmom takim jak Vertu w sprzedawaniu potwornie drogich "luksusowych" telefonów, które przeznaczone są dla tych samych ludzi, którzy kiedyś kupowali Roleksy.

Kalkulator

Zadziwiająco dużo komentarzy dotyczyło tego urządzenia - przyznam też, że poważnie rozważałem umieszczenie go na liście nr 1. Problem polega na tym, że choć telefon potrafi dodawać, mnożyć i w ogóle, to jednak telefoniczna klawiatura zupełnie się do tego nie nadaje.

Każdy, kto korzysta z tego urządzenia do celów zawodowych (księgowi, menedżerowie barów, sklepikarze), zawsze wybierze tradycyjny, duży kalkulator - bo urządzenia te są wygodne i, co najważniejsze, szybkie. Spróbujcie dodać w telefonie kilkaset pozycji na sumę przekraczającą 100 tys. USD - ciekawe, kiedy puszczą wam nerwy.

Budzik

Fakt. iPod też świetnie sprawdza się jako budzik - ale nie promieniuje na twoją głowę gdy śpisz.

Zestaw do nawigacji satelitarnej

Kolejna świetna sugestia - GPS coraz częściej montowany jest w telefonach komórkowych. A nawet, jeśli jakiś model go nie ma, to i tak jest w stanie określić przybliżoną pozycję użytkownika dzięki triangulacji. Problem polega na tym, że w wielu telefonach do korzystania z nawigacji niezbędne jest pobranie mapy (czyli dostęp do sieci GSM) - podczas gdy w typowych zestawach do nawigacji mapa jest zainstalowania i nie trzeba nic ściągać. To oznacza, że telefon jest kiepskim urządzeniem GPS jeśli znajdziesz się na jakimś odludziu, gdzie nie będzie zasięgu. A przecież w takich sytuacjach nawigacja jest Ci najbardziej potrzebna...

Książka

Lubimy czytać książki na ekranie iPhone'a, ale nie wydaje nam się, by tradycyjna książka była bliska śmierci. Przede wszystkim dlatego, że czytanie z ekranu typowego telefonu nie jest zbyt wygodne. iPhone radzi sobie z tym nieco lepiej (ma spory wyświetlacz i wysoką rozdzielczość). Kurcze, przecież tak naprawdę wciąż nie ma nawet porządnych czytników ebook.

Pewnego dnia z pewnością znikną książki zrobione z martwych drzew. Ale na ten moment jeszcze długo poczekamy...

Przenośne konsole do gier

Czy telefon zabije Gameboy'a? Być może. Nokia próbowała to zrobić - modelem N-Gage - i jej się nie udało. Teraz próbuje Apple swoim iPhone'm i na razie idzie mu nieźle. Ale pamiętajmy, że w USA Nintendo DS jest obecnie druga na liście najchętniej kupowanych konsoli (po Wii) - Nintendo sprzedaje miesięcznie ok. 500 tys. sztuk. Trudno więc nazwać to urządzenie "martwym", prawda?

Pewne jest, że telefon staje się dla wielu z nas podstawowym urządzeniem elektronicznym. Być może nie do wszystkich zadań nadaje się idealnie - ale z pewnością jest najwygodniejszy.

Charlie Sorrel



Temat: ...a jakby tak wydać książkę?
trrr... to trochę nie tak - a raczej nieco inaczej. Oczywiście można sobie zaplanować - na zasadzie: napisałem dwadzieścia opowiadań o Rambo z Warszawy to teraz pora naskrobać coś dla dorastajacych panieniek z kompleksami. albo: nie było fantasy z elementami cyberpunka to ja to zrobię. Tylko czy nie lepiej podumać sobie w ten sposób: interesuję się historia Szwedzkiej kompanii wschodnioindyjskiej, jestem w tym dobry to może napiszę opowiadanie którego akcja dzieje sie na szwedzkim okręcie wiozącym ładunek cthulu - o pardon cynamonu - a zagubionym u wybrzezy Etiopii... Pisanie to wykorzystywanie atutów: zainteresowań, hobby, wiedzy. *** Generalnie założyłem sobie że czytelnik to ktoś taki jak ja. I z tym założeniem pisałem większość tekstów. Liczyłem że są ludzie którzy zechcą przeczytać coś co sam chciałbym przeczytać. I pisałem tak jak dla siebie. Liczyłem że moje krzywe spojrzenie na rzeczywistość podzielają też inni. *** Stworzyłem też teksty inne. "Operacja Dzień Wskrzeszenia" to scalone i przeradogowane dwa pierwsze tomy cyklu SF dla młodzieży. To pisałem zakładając że jest gdzieś nastolatek któremu powinna się spodobać idea podróży w czasie dokonywanych przez Polaków - nawet jeśli nie mieszka w Warszawie. Tu skierowałem utwor do targentu. (nie mając pojęcia czy zostanie zaakceptowany). Ale nie robiłem tego na zasadzie - Heniek Portier sie sprzedaje to piszemy powieść o innej szkole magii. Szukałem własnej drogi. To jedyne wyjście. *** Debiutujesz? piszesz opowiadanie z nadzieją że to ci wydrukują? masz dwa wyjścia: 1) sprawdzić co jest aktualnie na topie, co lubi naczleny danego pisma i wpasować sie w cudze gusta. 2) olać mody i trendy. Stworzyć coś wlasnego, przełomowego, coś co wprawi ludzi w zdumienie świeżością i oryginalnością. Stworzyć coś co potem będą naśladować inni. Położyć podwaliny pod kierunek który triumfy będzie święcił za kila lat. *** Powtórze raz jeszcze: szukać własnej drogi. Kompilować albo tworzyć coś czego jeszcze nie było. coś czego nikt nie wymyślił. Ewentualnie probować przeszczepiać na polski grunt gatunki obecne za granicą. I nadawać im niepowtarzalny polski szlif. *** Zresztą czy koniecznie polski? 10% czytających te słowa ma wśród przodków przedstawicieli mniejszości narodowych. Może warto sięgnąć? Do korzeni, do dziadków do pradziadków? W wielu z nas płynie krew niemiecka, ukraińska, litewska, ormiańska, tatarska, żydowska, szkocka, flamandzka nawet chińska. te nacje mialy swoje zwyczaje, swoje legendy, swoje opowieści. może pora to odkurzyć? 15-20% czytających te słowa ma wśród swoich przodków polską szlachtę. No wiecie: szable, herby, dworki i dwórki , zajazdy na sąsiadów etc. Pamietacie horror "Wilczyca" albo ten drugi "dom Sary" czy trzeci "widziadło"? - nakręcono je za głębokiej komuny. musiały przebijac się przez cenzurę. a kudy obecnym produkcjom do tego klimatu! A reszta początkujących grafomoanów? Przeglądnijcie drzewa genealogiczne. Rzemieślnicy, urzędnicy, chłopi, żolnierze, kolejarze. Każda grupa zawodowa ma swoje przesądy. Weźmy prozę Grabińskiego, te wszystkie martwe przestrzenie, ślepe tory, pociągi-widma, duchy snujące się nocą po wagonach... Chcecie pomysłów na genialną prozę? grzebcie w przeszłości. We własnej rodzinnej przeszłości. *** Horror biurowy wsród carskich urzędników, rozgrywający się podczas zaborów gdzieś w kielckiem. Horror oparty na przesądach lotników biorących udział w walkach na wschodnich kresach rzeczypospolitej. Albo powieść grozy rozgrywająca się w czasie wlak Orląt Lwowskich ze Strzelcami Siczowymi. Cmentarz Łyczakowski był ważnym punktem polskiego oporu! Wyobrażacie to sobie? wieczorem ukraińska artyleria ostrzelała polskie pozycje. Pociski rozbiły stuletnie grobowce, leje w cmentarnej glebie odsłoniły trumny i kości. A nocą... 27 narodowości dawnego Lwowa. Kto wstanie tej nocy z cmentarnej ziemi? komu ukraińska artyleria przerwała drzemkę? I czyja krew smakuje mu najlepiej? *** oto wszystko co musicie wiedzieć o robieniu złota.



Temat: Pan Sabat informuje, że polski miód jest trujacy!!!!
Tytułem wyjaśnienia Anemia aplastyczna opisana w poniższym artykule to skrajna postać choroby której przyczyną może być długotrwałe spożywanie miodu zawierajacego chloramfenikol (skrajna postac zatrucia chloramfenikolem).
Smacznego!

"Nowe Życie Pabianic" na niedzielę nr 28/02

CO ZROBIŁA Z NIM CHOROBA

W tym roku poszedł do Pierwszej Komunii Świętej. Choroba potwornie zdeformowała jego ciało. Ma nabrzmiałą, opuchniętą twarz. Skóra na całym ciele pokryta jest ciemnymi plamami. Łuszczy się. 9-letni Arek, który zażywa codziennie 20 różnych lekarstw, ma zniszczoną wątrobę, wycięty woreczek żółciowy, osteoporozę, światłowstręt...

Pobity przez chorobę

Anemia aplastyczna zaatakowała organizm Arka Maciejewskiego, mieszkańca Chechła II, cztery lata temu ("NŻP na niedzielę" opisywało jego historię w 1 numerze z 7.01.2000 roku). W czerwcu 1998r. rodzina zauważyła na jego rękach i nogach wielkie siniaki, które wyglądały tak, jakby chłopca ktoś pobił.
Po badaniach w Łasku oraz w łódzkich szpitalach im. Kopernika i przy ul. Spornej stwierdzono, że zanika szpik. Arek dostał leki na jego odrodzenie. Mimo trzymiesięcznej kuracji stan chłopca nie poprawił się. W tym czasie dziecko przeszło gehennę. Pobierano mu krew i przeszczepiano płytki krwi 65 razy. Jedyną szansą na zatrzymanie choroby i uratowanie życia był przeszczep. Trzeba było jednak czekać na zabieg w długiej kolejce. Chłopiec podupadł na zdrowiu. Schudł do tego stopnia, że wyglądał jak szkielet. Gdyby nie podane niemal w ostatniej chwili sterydy, nie doczekałby do operacji.
- Kłóciłam się z lekarzami - mówiła wtedy Zofia, babcia Arka. - Ratujecie parę kropel krwi, a nie chcecie ratować takiego dużego chłopaka.
Przetaczanie szpiku kostnego, które trwało trzy i pół godziny, przeprowadzono 28 października 1999r. we wrocławskim szpitalu. Dawcą była półtora roku starsza siostra chorego chłopca, Żanetka. Operacja powiodła się. Teraz Arka czekały cotygodniowe kontrole w szpitalu. Tak zostało do dziś. Na początku, zanim szpik się przyjął, pacjent spał pod lampą bakteriobójczą wypożyczoną ze szpitala. Musiał przestrzegać ścisłej diety. Jedzenie dla niego trzeba było przechowywać w sterylnych warunkach.

Komunia Arka

Od operacji minęły prawie trzy lata. Redakcję "Nowego Życia Pabianic" odwiedzili mili goście: Arek i jego mama, którzy wracali z badań w szpitalu. Przywieźli zdjęcia z I Komunii Świętej. Wszystkie zrobione w plenerze.
- Wyglądają ładniej, a kosztowały dużo taniej, niż te robione u fotografa - mówi Aruś.
Na jednym z nich chłopiec jest z mamą i siostrą, na innym z chrzestnymi.
- Wszystkim najbardziej podoba się to zdjęcie, na którym stoję obok drzewa w tej samej pozycji i fryzurze, co mój chrzestny - śmieje się chłopiec.
Rzeczywiście, obaj nie mają włosów (chrzestny podobno ściął je na tę okazję specjalnie). Mimo napuchniętej i nabrzmiałej twarzy Arek w jasnym garniturze (prezent od jednej z pabianickich firm) wygląda bardzo elegancko.

Walka szpiku

- Skóra syna na całym ciele pokryta jest ciemnymi plamami. Łuszczy się - opowiada mama chłopca. - To efekt walki, jaka toczy w jego organizmie. Choroba nosi nazwę "przeszczep przeciwko gospodarzowi".
W lutym 2000r. Arek dostał biegunkę. Trwała non stop przez miesiąc. Kolejna pojawiła się w czerwcu i nie można jej było już zatrzymać. Na skórze wyskoczyły plamy. Przyplątało się zapalenie płuc.
- Biegunka zniszczyła jelita do tego stopnia, że trzeba było wprowadzić do jego żołądka sondę, przez którą podawano leczniczą odżywkę. Pomogła ona zregenerować jelita do tego stopnia, że zaczęły znowu funkcjonować - mówi pani Maciejewska.
Arek, który zażywa codziennie 20 różnych lekarstw, ma zniszczoną wątrobę, wycięty woreczek żółciowy, osteoporozę, światłowstręt... Skóra kończyn górnych jest tak napięta, że nie można ich rozprostować. Ulgę w cierpieniu przynosi kąpiel całego ciała w specjalnym preparacie i smarowanie maścią. Na wszystkie medykamenty mama Arka wydaje miesięcznie 1320 złotych.
- Najważniejszy lek, którego mała buteleczka kosztowała cztery lata temu tysiąc złotych, dostajemy ze szpitala - opowiada mama chłopca.
- Ma ono wstrętny smak - dodaje Arek.
Z zasiłkiem stałym, rodzinnym i pielęgnacyjnym oraz alimentami rodzina ma dochód, który nie przekracza tysiąca złotych. Maciejewscy od trzech miesięcy zalegają z opłatami za prąd i wodę. Z opieki społecznej dostają zwykle dwa razy w roku pieniądze na węgiel. Ich sytuacja finansowa ciagle się pogarsza. Najwięcej pieniędzy, oprócz leków, pochłaniają wyjazdy na kontrole, odżywki, specjalne mleko i bogatą w składniki odżywcze żywność.

Kocha "Ich Troje"

Arkadiusz od września idzie do trzeciej klasy. Uczy się w domu. Najbardziej lubi tych nauczycieli, którzy są wymagający i chcą czegoś nauczyć. Najchętniej jeździ z mamą na zakupy, gra na komputerze u chrzestnego i słucha muzyki.
- Usnę tylko przy włączonej kasecie "Ich Troje" - twierdzi.
Razem z kolegą Krystianem (jego rodzice zginęli, kiedy miał 4 lata i teraz nim i chorym dziadkiem opiekuje się babcia) uwielbia bawić się robotami zbudowanymi z klocków lego. Podczas urządzanych walk robotów zwycięzca jest tylko jeden. Co zwycięży w życiu małego chłopca, pokaże czas...



Temat: o apokalipsie i 2012
WTOREK

National Geographic

08:00 Piekielne komary
Corocznie notuje się trzy miliony wypadków śmiertelnych spowodowanych chorobami (malaria, dunga), wywołanymi ukąszeniami komarów. Niektórzy entomolodzy wierzą, że starożytne cywilizacje potrafiły walczyć z malarią. Jake Willers wyrusza do Luizjany, Boliwii, Chin i Indii, by porównać pradawne metody leczenia tej choroby z osiągnięciami współczesnej medycyny. Program przedstawia spotkanie z przedstawicielami mniejszości narodowej Dai w Chinach oraz magiczne właściwości indyjskiego drzewa neem.
09:00 Katastrofa w przestworzach Awaryjne wodowanie
Helikopter przewożący pracowników platformy wiertniczej zostaje rażony piorunem. Piloci próbują utrzymać kontrolę nad maszyną, ale w końcu zmuszeni są do awaryjnego wodowania. Podczas śledztwa wykryto poważną usterkę techniczną.
10:00 Tuż przed tragedią Katastrofa promu z Zeebrugge
6 marca 1987 roku prom Herald of Free Enterprise wyruszył w rejs z portu w Zeerbrugge, dwadzieścia minut później wywrócił się do góry dnem. W tej największej katastrofie morskiej w historii powojennej Europy zginęły 193 osoby.
11:00 Wierzyć nie wierzyć? Potwory z jezior
Realizatorzy programu, wyposażeni w supernowoczesny sprzęt satelitarny i fotograficzny, wyruszają na poszukiwania potworów zamieszkujących jeziora.
12:00 Poszukiwania zaginionego myśliwca
Poszukiwanie szczątków brytyjskiego samolotu z czasów II wojny światowej. Podczas walk nad Londynem sierżant Holmes strącił niemiecki samolot lecący w stronę pałacu Buckingham, ale później musiał się sam katapultować.
13:00 Piekielne komary
Corocznie notuje się trzy miliony wypadków śmiertelnych spowodowanych chorobami (malaria, dunga), wywołanymi ukąszeniami komarów. Niektórzy entomolodzy wierzą, że starożytne cywilizacje potrafiły walczyć z malarią. Jake Willers wyrusza do Luizjany, Boliwii, Chin i Indii, by porównać pradawne metody leczenia tej choroby z osiągnięciami współczesnej medycyny. Program przedstawia spotkanie z przedstawicielami mniejszości narodowej Dai w Chinach oraz magiczne właściwości indyjskiego drzewa neem.
14:00 Katastrofa w przestworzach Awaryjne wodowanie
Helikopter przewożący pracowników platformy wiertniczej zostaje rażony piorunem. Piloci próbują utrzymać kontrolę nad maszyną, ale w końcu zmuszeni są do awaryjnego wodowania. Podczas śledztwa wykryto poważną usterkę techniczną.
15:00 Tuż przed tragedią Katastrofa promu z Zeebrugge
6 marca 1987 roku prom Herald of Free Enterprise wyruszył w rejs z portu w Zeerbrugge, dwadzieścia minut później wywrócił się do góry dnem. W tej największej katastrofie morskiej w historii powojennej Europy zginęły 193 osoby.
16:00 Polowanie na myśliwego Drapieżniki w raju
Na Sanibel Island zespół ekspertów bada przyczyny agresji aligatorów. Zwierzęta te nagle wyskakują z wody i atakują ludzi. W ciągu trzech lat wydarzyły się trzy wypadki, dwa z nich skończyły się tragicznie.
17:00 Królewska mumia
Zespół archeologów bada tożsamość mumii znalezionej w magazynach muzeum w Niagara Falls. Naukowcy podejrzewają, że jest to mumia Ramzesa I, założyciela jednej z najsławniejszych dynastii starożytnego Egiptu.
18:00 Sztormowe opowieści Lawiny błotne w La Conchita
Styczeń 2005 roku. Tygodnie ulewnych opadów doprowadziły do ogromnych lawin z błota w położonej nad brzegiem oceanu osadzie La Conchita w Kalifornii. Niektórym mieszkańcom udało się uciec. Dziesięć osób poniosło śmierć.
18:30 Sztormowe opowieści Przeszczep nerki i śnieżyca
Bob Heuser z New Jersey otrzymuje wiadomość: nerka, która ma uratować mu życie, jest już w drodze z Filadelfii. Niestety, nad wschodnim wybrzeżem rozpętała się śnieżyca, a nerki do przeszczepu muszą dotrzeć w ciągu 24 godzin.
19:00 Piekielne komary
Czy medycyna kultur starożytnych pomoże w opanowaniu malarii, jednej z najbardziej śmiercionośnych epidemii na ziemi? Po odpowiedź na to pytanie biolog Jake Willers wyrusza do Luizjany, Boliwii, Chin i Indii.
20:00 Poszukiwania zaginionego myśliwca
Poszukiwanie szczątków brytyjskiego samolotu z czasów II wojny światowej. Podczas walk nad Londynem sierżant Holmes strącił niemiecki samolot lecący w stronę pałacu Buckingham, ale później musiał się sam katapultować.
21:00 Tajemnice Biblii Rywale Jezusa
Na świecie żył nie tylko jeden Mesjasz. Ci ludzie, podobnie jak Jezus, uzdrawiali chorych, wskrzeszali zmarłych i też byli nazywani 'synami Boga". Dlaczego historia o nich zapomniała?
22:00 Tuż przed tragedią Trzęsienie ziemi w Kobe
W styczniu 1995 roku mieszkańców Kobe w Japonii obudziło silne trzęsienie ziemi. W ciągu 20 sekund w gruzach legło prawie 400 tysięcy budynków, pozostawiając 250 ludzi bez dachu nad głową. Ponad 5500 osób straciło życie.
23:00 Katastrofa w przestworzach Egypt Air lot 990
Samolot linii Egypt Air, lot 990, leciał nad Atlantykiem i nagle runął do oceanu. W katastrofie zginęło 217 osób. W programie kulisy dochodzenia, które stało się jednym z najbardziej kontrowersyjnych śledztw w historii lotnictwa.
00:00 Tajemnice Biblii Rywale Jezusa
Na świecie żył nie tylko jeden Mesjasz. Ci ludzie, podobnie jak Jezus, uzdrawiali chorych, wskrzeszali zmarłych i też byli nazywani 'synami Boga". Dlaczego historia o nich zapomniała?
01:00 Tuż przed tragedią Trzęsienie ziemi w Kobe
W styczniu 1995 roku mieszkańców Kobe w Japonii obudziło silne trzęsienie ziemi. W ciągu 20 sekund w gruzach legło prawie 400 tysięcy budynków, pozostawiając 250 ludzi bez dachu nad głową. Ponad 5500 osób straciło życie.



Temat: Mazda MX-5 "04
Jazda roadsterem by?aby zabaw? tylko dla nielicznych, gdyby nie Mazda MX-5. To niekwestionowany lider w?r?d aut, kt?re przeznaczone s? do umilania wolnego czasu.

Po 1 maja Mazd? mo?na kupi? u dowolnego dealera z Unii Europejskiej. W Niemczech najta?sza wersja z silnikiem 1.8 kosztuje 23 760 euro czyli 112622 z?. Do tego nale?y doliczy? 3% akcyzy, po uwzgl?dnieniu kt?rej cena wzro?nie do 116000 z?.

Gdy w 1989 roku Mazda zaprezentowa?a MX-5, nie by?a ?wiadoma sukcesu, jaki j? czeka. W pierwszym roku 40 tys, samochod?w znalaz?o nabywc?w. Najwi?kszym zainteresowaniem pojazd cieszy? si? w USA, gdzie sprzedawano go pod nazw? Miata. Do dzisiaj na ca?ym ?wiecie kupiono 667 tys. sztuk tego modelu, dzi?ki czemu sta? si? niekwestionowanym liderem w?r?d roadster?w.
Pocz?tkowo model MX-5 wyposa?ono w silnik o pojemno?ci 1,6 litra i mocy 115 KM. Pi?? lat p??niej na ulice wyjecha?a wersja 1.8 o mocy 131 KM. W tym samym czasie obni?ono do 90 KM moc mniejszej jednostki. W 1998 roku pojawi?a si? druga generacja - zrezygnowano wtedy z podnoszonych reflektor?w, a lini? samochodu poddano niewielkim zmianom. Tym razem moc obu motor?w zwi?kszono odpowiednio do 110 i 140 KM. Po trzech latach do wi?kszego silnika wprowadzono zmienne fazy rozrz?du i dodano jeszcze 6 KM.

Mazda MX-5/Miata nigdy nie mia?a ambicji zosta? sportowym bolidem - moce jednostek nap?dowych nie s? wyg?rowane. Bo roadster nie oznacza wy?cigu do utraty tchu, to inne spojrzenie na jazd? samochodem: droga, wiatr, s?o?ce... Przyjemno??.

Dlaczego MX-5 bije na g?ow? konkurent?w? Mo?e na roadstera Mazdy trzeba patrze? jak na kobiet?? Uroda to jedno, ale najwa?niejsze jest to co?! A Mazda MX-5 ten wabik ma.

Ma?e, zwinne i atrakcyjne nadwozie skrywa w sobie prawdziwie klasyczn? technik?; silnik umieszczony wzd?u?nie z przodu i nap?d na tylne ko?a. Do tego minimum elektroniki. Przepustnica sterowana link?, dzi?ki kt?rej silnik natychmiast reaguje na peda? gazu, a przede wszystkim ?adnych uk?ad?w wspomagaj?cych jazd? (poza ABS-em). je?eli spojrzymy na konkurencj?, to w?os si? je?y na g?owie. Jakby wszyscy zapomnieli, czym jest prawdziwy roadster. Wygl?da na to, ?e tylko Mazda potrafi wyprodukowa? pe?nokrwiste auto. Bo jak potraktowa? Fiata Barchett? z przednim nap?dem i podwoziem od Punto czy Audi TT? Nawet bardzo drogi Mercedes-Benz SLK ma niewy??czalny uk?ad ESP, co spycha go do roli zabawki dla kapry?nej c?rki cz?owieka sukcesu.
MX-5 to dow?d na to, ?e auto wyprodukowane bez nowinek technicznych mo?e da? sporo przyjemno?ci z jazdy, Podwozie Mazdy to konstrukcja, kt?r? stworzono specjalnie do tego roadstera. Przy ko?ach znajdziesz podw?jne wahacze tr?jk?tne, a nie tanie kolumny Mac-Phersona. Takie rozwi?zanie sprawia, ?e w ka?dych warunkach ko?o zachowuje odpowiedni k?t nachylenia do drogi, a to z kolei zapewnia doskonal? przyczepno??. Mas? pojazdu roz?o?ono dok?adnie po po?owie na ka?d? o?. Rezultat? Samoch?d prowadzi si? nadspodziewanie dobrze. Pomimo tylnego nap?du zerwanie przyczepno?ci jest bardzo trudne. Przy nag?ym uj?ciu gazu pojawia si? lekka nadsterowno??, lecz zachowanie auta wci?? da si? przewidzie?. Zwi?kszenie pr?dko?ci podczas pokonywania zakr?tu mo?e grozi? utrat? przyczepno?ci, jednak to nic w por?wnaniu z usportowionymi pojazdami z przednim nap?dem, kt?re w takiej sytuacji wcze?niej wpad?yby w po?lizg. Czy wi?c Mazda tak skutecznie "zneutralizowa?a" tylny nap?d, ?e jego obecno?ci praktycznie si? nie zauwa?a? Ot?? nie, wszystko zale?y od techniki jazdy i rodzaju nawierzchni. Wprawny kierowca jest w stanie tak rozkr?ci? ma?ego roadstera, ?e od p?du powietrza li?cie pospadaj? z drzew.

Nie poskar?ysz si? na osi?gi standardowej MX-5 z silnikiem 1.8. Samoch?d przyspiesza do setki w 8,5 s, a je?eli jednostka wsp??pracuje z 6-biego-w? przek?adni?, to wynik jest lepszy o 0,1 s. Maksymalna pr?dko?? wynosi od 205 do 208 km/h. Pomimo zmiennych faz rozrz?du motorowi bardziej odpowiadaj? g?rne rejestry obrot?w, w dolnych ewidentnie brakuje mu elastyczno?ci.

Mi?o?nicy roadster?w w Ma?dzie nie zaakceptuj? jednej rzeczy - d?wi?ku silnika. A raczej tego, ?e go... brak. Uk?ad wydechowy tak wyciszono, ?e do uszu dociera jedynie szum czterocylindr?wki. Niedogodno?? t? mo?na usun?? poprzez zamontowanie sportowego wydechu - za us?ug? zap?acisz 2000 z?.

Kt?ra z jednostek jest lepsza do MX-5? Zdecydowanie ta o pojemno?ci 1,8 l. Mniejsza 1.6 tylko niepotrzebnie si? m?czy. Niekt?rych kierowc?w nie zadowoli nawet 1.8 o mocy 146 KM. W takim wypadku jedyne rozwi?zanie to skorzystanie z oferty rynku tuningowego. Sportowe wa?ki, kute t?oki, inna elektronika oraz uk?ad wydechowy i auto ma ju? 220 KM. Je?li zdecydujesz si? na kompresor, motor samochodu wyka?e si? 300 KM. Nie wystarczy? To pomo?e tylko przeszczep silnika od innego pojazdu. W USA mo?na spotka? Mazdy Miata nap?dzane silnikiem V8 od Corvetty. Ale jazda ma?ym i lekkim autem z motorem o mocy 500 KM oznacza, ?e codziennie zagl?damy ?mierci w oczy. Trzeba mie? ?le pouk?adane w g?owie, aby prowadzi? taki pojazd.

Dane techniczne:
Mazda MX-5 1.9
Pojemno?? skokowa: 1840 ccm
Moc maksymalna: 146 KM
Liczba cylindr?w: 4
Liczba zawor?w: 16
Maksymalny moment obrotowy: 162 Nm przy 4000 obr./min.
Wymiary: 398x168x123 cm
Poj. baga?nika: 144 l
Przyspieszenie 0-100 km/h: 8,3 sek.
V maksymalna: 205 km/h
Poj. zbiornika paliwa: 50 l
?rednie zu?ycie paliwa: 8,5 l/100 km

Materia? za: http://www.mazda.glt.pl/