Patrzysz na posty wyszukane dla hasła: Przetłumacz słówka





Temat: Protest Łużycki. Proszę o rozpowszechnianie
borebitsy=nieuk i uzurpator + ma ryj ARYJczyk
sztylet69 napisał:

> Ha ha ha.... Drogi liecalisto [nie wiecie,ale niedawno wyszlo ze borebitsy
jest
>
> dosyc mlody, liceum]!

profilowaniem też się zajmujesz?

> Moze liczysz, ze bede z toba polemizowal czy co?

Nie skądże, nie stać cię nato. Pewnie masz zabronione.

Czyz cię stać na POLE_MY ? Nawet dobrej mimiki nie masz do polemiki.
Precież jasno widzę jak ci szczena chodzi.

> "zagorzaly przeciwnik Slowianszczyzny"-glupi jestes i tyle. Zebys cos jeszcze
> zrobil dla tej Slawii, ktora sobie wycierasz swoj ryj,

Ma ryja ma aria. Bardzo ARYJskie słowa. Widze że nauczyłeś się Pana Hara
tytułować.

>to bym rozumial. Ale ty
> tylko piszesz te swoje nedzne pseudoarchaiczne texty-i czego oczekujesz,co?

Że cie przy następnym poscie krew zaleje, na spokojnie zczełzniesz. Dobra data
święto zmarłych. Oj coś cię kole co? Czy prawda?

> "slowianskie mediacje" -czlowieku,skad taki text wyrabales,co? "Mediacje"-co
za
>
> wielkie slowo. Chciales sie pochwalic,ze znasz obce slowa? A kto
ci,chlopczyku,
>
> powiedzial ze jade na mediacje? Mam tam projekt badawczy, i tyle.

Czyli trafiłem w sedno!!! Nie jest to zwykły wyjazd.
Może coś byś powiedział forum o twoim projekcie badawczym.

>Otrzasnij sie
> ,
> to nie wojna,zeby prowadzic mediacje. Rozumiem,ze historie zach. Slawii znasz
> tylko z ksiazek, O.K, nie kazdy musi tam jezdzic. Ale troche pokory..

Może tylko wyjaśnij przed kiem skruszeć pokorą ?

>Najgorzej jest,jak najpierw naczytasz sie bojowych ksiazek i artykulow o
>Luzycach,a potem skonfrontujesz to ze skrzeczaca rzeczywitoscia.

Rozumiem że przedstawiasz założenia prac badawczyh, i musisz dobrać materiał.
Czy ty sądzisz że nikt nic nie powiedział?

>Tu juz byl taki agent,

No udeż w stół ... Zostaw te branżowe opowieści na emeryture.

> co to
> wmawial forumowiczom ze w Wendlandzie sa wsie gdzie mowi sie po slowiansku.
> Pewnie,po lekturze zrodel propagandowych

jakich np?

> mozna takie wrazenie odniesc, ale tylko
>
> siedzac w domu, setki kilometrow od Luzyc czy Wendlandu.

Wlasciwie to tysiace a nie setki.
Widzisz proalbańczyków się poznaje po tymże mowią Kosowa ciebie po Wendlandzie.

> "chlewy"- zdecydowanie, pamiec cie myli.

Masz dwie linijki wyżej, chcesz wiecej? Popatrz sam albo lepiej poptrz w lustro.

> Poprosze o polskie tlumaczenie.

Na jaki język ci przetłumaczyć? Czy chcesz mieć wytłumaczone, dobitnie a po
polsku ?

> "rozpoznanie co jest grane"-no pare lat temu,jak bylem na Luzycach pierwszy
>raz

Wtedy jeszcze była szkoła...

> ,
> to by pewnie tak bylo.
> W ogole trzyma sie ciebie jakas terminologia bojowa: mediacje, rozpoznanie,

tak + wywiad, tylko to własnie narzędzia pokoju.

> dzialalnosc agenturalna. Chlopie,zwolnij,

Nie jestem twoim pracodawcą żeby ciebie zwolnić.
Narazie nawijaj.

> jeszcze sie w zyciu narzucasz
> kamieniami,pochodzisz na demonstracje.

Mam nadzieje że nie dzieki twoim "badaniom"

> pozdr
wspolna cecha owo pisze "pozdr"





Temat: Scenariusze, jakich człowiek sam nie wymyśli:)
PODOBNO
No proszę, nawt tytuł sam się nadał. Jakieś licho siedzi.
Zgodnie z zapowiedzią relacjonuję moje wczorajsze "występy" na arenie, rzec można, międzynarodowej. Przyjechała w niedzielę moja bratanica z Anglii. Przywiozła ze sobą narzczonego. Chcą zostać bo jemu się podoba w Polsce a jej w Anglii nie bardzo. Przywiozła ze sobą przyszłych teściów w charakterze furgonu dostawczego bo w jeden samochód klamotów nie zmieścili a teściowie mają vana. Ponadto teściowie byli bardzo ciekawi białych niedźwiedzi tudzież jurt mieszkalnych, odzienia ze skór itp. Byli też zainteresowani jak wyglądają miasta na dalekim wschodzie i zażądali wycieczki po Warszawie. Przyjechał też po 8 latach niebywania nasz przyjaciel Fin od zamierzchłych czasów zamieszkały w Szwecji. Zapadła decyzja. Idziemy zwiedzać Warszawę. Wszyscy koniecznie chcą zobaczyć, upał fraszka, teściowie mają 3 dni, Fin dwa, terminy gonią, idziemy.
Ciotka na przewodnika. Ale co oni zrozumieją z mojego gadania? Wszystko ciociu.
Ja będę tłumaczyła na angielski a tata /mój brat/ na szwedzki i gra muzyka.
Wymarsz o 13-tej. Urwałam się z pracy. Lecę. Poznaję się z "teściami", obcałowuję przyjaciela. Jedziemy. Telefon. Bratanica natychmiast ma się stawić na rozmowę w sprawie pracy. Ciociu, to ja lecę. Postaram się dołączyć gdzieś po drodze.Tata będzie tłumaczył na szwedzki, Fin ze szwedzkiego na angielski.
Trudno świetnie. Dojeżdżamy na plac Zamkowy. Telefon. Mój braciszek zapomniał o bardzo ważnym spotkaniu w ministertwie. Zaklął szpetnie i powiedział: muszę.
Ja w obłędzie. Mam troje anglików i Fina. Oni: angielski, fiński, szwedzki i niemiecki. Ja: włoski, rosyjski, bułgarski, piąte przez dziesiąte angielski i piąte przez pięćdziesiąte niemiecki. Rozpacz w czystej postaci. A oni bardzo zaciekawieni o wszystko pytają jedno przez drugie. Chciałam zemdleć ale mi się nie udało. Dobra, idziemy do zamku. Tam są przewodnicy. A figa, jest dzień bezpłatnych biletów ale przewodników niet. Trudno dołączymy może do jakiejś wycieczki. Owszem, była, grecka! Koniec świata i okolic. Mówię we wszystkich znanych mi językach jednocześnie. Ręce mnie bolą od gadania. Jakoś poszło. A dalej: plac, kolumna, schody w dół, / a co to za pałac z boku? To pałac pod blachą - kurcze jak jest blacha? dłuższy wywód na migi, ok./ arkady Kubickiego,
Kamienne Schodki, Rynek, katedra /wszędzie pytania, pytania, pytania/ Krakowskie
pałac Prezydencki /kto to ten na koniu? to ten od tego pałacu co rysowałas na ziemi? patrzcie jacy pilni, jak zapamiętali co mówiłam/, Uniwerstet, Nowy Świat
aż do placu Trzech Krzyży, bo NŚ 2 jest szkoła w której ma wykładać narzeczony.
Tu mówię: przerwa, idziemy do kawiarni, nazywa się "Podobno". !0 minut nam zajęło ustalenie słowa: podobno - they say. Nie mam pojęcia jak do tego doszliśmy. Miejsc w ogródku nie ma więc czekamy. Muszę ich zabawiać. I tu sprawdziło się powiedzenie, że "jak pan Bóg chce kogoś doświadczyć to mu rozum odbiera". Mnie odebrał. Zaczęłam od tego, że 22 lipca mamy zebranie Towarzystwa.
Jakiego? No to mówię...? Nie, nie mówię, usiłuję przetłumaczyć nazwę. Słowa znam ale oni nic nie rozumieją. A co ono robi to Towarzystwo? Jaki ma statut? Nic nie robi, książki czyta, nie wiem czy ma statut, piszemy sobie. To czytacie czy piszecie? Jedno i drugie. I co jeszcze? Spotykamy się. A co to za książki, o czym? Różnie, kryminalne, biograficzne no różne, ogólnie raczej satyryczne, polegające na dowcipie słownym. To coś opowiedz! Po jakiemu??? Jak chcesz bylebyśby zrozumieli. Koniec. Dostałam "głupawki", przypomniały mi się wszystkie naraz najśmieszniejsze fragmenty z książek Gurui, spłakałam się ze śmiechu tak,
że goście byli zaniepokojeni - chociaż to flegmatyczni anglicy.
Uratowało mnie jednoczesne dołączenie bratanicy i brata. Przetłumaczyli wszystko czego nie umiałam powiedzieć na trasie wycieczki ale o tłumaczeniu wszystkiego co dotyczy Towarzystwa i książek Gurui też mogli zapomnieć. Nie da się.
W kawiarni nie byliśmy, bo miejsc było prmanentnie brak.






Temat: Czy na forum są jeszcze jakieś feministki?
Gość portalu: ZORA napisał(a):
(.....)
> Nie licząc ortodoxyjnych feministek (jeśli są skrajne to moją opinię na ich
> temat już znasz) feministki po prostu chcą partnerstwa. Równych szans. I paru
> innych demagogicznych sloganów, które niestety są wyśmiewane lub wcielane w
> życie w kuriozalny sposób.

Dlaczego "nie licząc ortodoksyjnych"? Czy one nie zabarwiają ruchu
feministycznego swoim "kolorkiem"?

> jeśli chodzi o ludzką rozrodczość, to nie wiem, kto był autorem bardziej
> idiotycznych pomysłów - panowie czy panie, feministki czy szowiniści.

Prezytocz jakiś "szowisnistyczny" pomysł, ja przytoczę "feministyczny".
Porównamy. Twierdzę, że to co wymyślały feministki, przebija nawet pomysły
nazistów z "Dziedzictwa Przodków".

> he he rzecz jasna, jak trzeba, to bez trudu mogę posłużyć się Twoją
> pseudoakademicką nowomową, gdzie każde słowo może i nieźle brzmi ale jak to
> próbować złączyć razem... !

Zrób to. Chętnie poczytam

> Tak trudno to zauważyć i odkryć, że w gruncie rzeczy większość kobiet domaga
> się bardzo oczywistych rzeczy?

Nikt temu nie przeczy. Ale my rozmwiamy o feministkach, a nie o "większości
kobiet".

> Kiedyś patriarchat miał może jakieś uzasadnienie, ale było to jakieś pięć
> tysięcy lat temu...

Co stało się 5000 tysięcy lat temu, że nagle przestał mieć uzasadnienie?

> Nie, ale przypisałeś sobie moje słowa, a następnie przypisałeś mi coś wręcz
> przeciwnego. Miało prawo mi się średnio spodobać, czyż nie?

W jaki sposób "przypisałem Ci potem coś wręcz przeciwnego"?

> ponad 50% populacji to kobiety. Nie wmawiaj mi czegoś czego nie powiedziałam.
> Ponad 50% populacji ludzkiej to kobiety i raczej niewielki odsetek życzy
sobie
> permanentnej dyskryminacji w imię wygody władców tego świata.
> To jest clou imprezy, o obrońco patriarchów uciśnionych. O ile można
zrozumieć
> konieczność wyrzeczenia się czegoś (powiedzmy, kariera. Słowo klucz) z powodu
> potrzeby urodzenia dziecka i zadbanie o nie, to konieczność wyrzeczenia się
> tego czegoś dla wygody partnera jest w dzisiejszych warunkach trudna do
> zaakceptowania.

Feministki nie potrafią dogadać się same ze sobą w wielu kluczowych sprawach,
jak więc mogą wogóle aspirować do tego, by reprezentować OGÓŁ kobiet? Równie
dobrze mogę wołać: to JA wiem najlepiej czego kobietom potrzeba. Uważasz, że
płeć stoi tu na przeszkodzie? Mylisz się - np. kluczowy tekst dla feminizmu
napisał mężczyzna. Równanie: feministki=kobiety, to feministyczna uzurpacja.

> > A słyszałaś o tzw. antydystynkcjonizmie?

> tak zwanym?

Tak,tak zwanym. Czy słyszałaś o czymś takim?

> > > PS: Asinus asinum fricat
> > To zawołanie z chorągwi cechowej feministek? Nawet pasuje...
> Nie, Tadzie, tym razem nie doczytałeś. Dla feministek zawołanie to musiałoby
> brzmieć 'Asina asinae fricat'... Asinus to rodzaj męski w Nominativie, a
>asinum w Accusativie... oj, jeśli tak jest z wszystkimi Twoimi teoriami...
>luźnie prześliźnięcie po wierzchu bez głębszej analizy...
> A może ten słynny ścisły męski umysł to też fikcja?...

Doczytałem Zoro. Uczyłem się łaciny, choć nie twierdzę, że łacinę ZNAM.
Chodziło w tym raczej o tłumaczenie tekstów, ze słownikiem w jednej, a
podręcznikiem gramatyki w drugiej ręce, niż o posługiwanie się łaciną tak jak
to robiono powiedzmy - w średniowieczu. Nie mogę powiedzieć, że jestem w tym
mistrzem - narzędzie nieużywane rdzewieje - ale złożone z 3 słów zdanie
przetłumaczyć mogę. Resztę dodaję, jako ciekawostkę historyczną:
"Motta" na chorągwiach cechowych, zawołania herbowe, czy sentencje rodowe wcale
nie musiały być ściśle związane z cechem, płcią, czy czymkoliwek innym, tego,
kto ich używał. (Np. "motto" Paryża to "Rzuca nim fala, ale nie tonie". I jak
to się ma do Paryża?) Chodziło raczej o wyrażenie pewnej ideii, a sentencja
którą przytoczyłaś świetnie oddaje feministyczną idee "siostrzeństwa". Ale -
nie rozwódźmy się na tym, bo to temat poboczny.

> Pozdrawiam feministki:-))
>
> Zula, najszczersze życzenia powrotu do zdrowia. Mam nadzieję, że czujesz się
> lepiej!




Temat: Drodzy forumowicze, doradzcie
Ech, na fachowe doradztwo nie mam szans - brak biznesowej żyłki. Z torbami bym
poszła.
Z reaserchem o CR jest łatwiej, bo sama zobaczysz, że nawet inzeraty
nemovitosti, czyli ogłoszenia o nieruchomościach będziesz rozumieć sama, po
dłuższej lekturze i przetłumaczeniu paru spornych słówek. Z tą waszą franc.
relokacją to faktycznie niezła wpadka. Mycie niemowlęcia w umywalce hotelowej -
no miodzio! U nas z przyczyn wiadomych (firma z początku nie chciała brać
manżela z rodziną) scenariusz był inny. Wpierw on sam w hotelowym pokoju prawie
rok, potem my - już do wynajętego mieszkania.
Co do zdolności adaptacyjnych dzieci - te maleją wraz z kolejnymi etapami
rozwojowymi. Jak obserwuję - do pierwszego zakochania nie ma większych dramatów.
Oczywiście... zawsze jest żal za przyjaciółmi, ukochaną panią, kotkami sąsiada,
itp ale... takie są czasy - rośnie nam generacja Nomadów lub jak kto woli -
dzieci Europy.
Ty masz małego skrzata, a ten w ogóle nie powinien przeżywać zmiany adresu.
Jeśli tylko tata i mama (i ten sam kot) będą nadal w zasięgu ręki... Szybciej
się nauczy języka niż Ty, za przeproszeniem i szybciej znajdzie towarzystwo w
piaskownicy.
CZechy. Nam tu dobrze. Mojej rodzinie. Wiesz, ten rok czekania, gdy widywaliśmy
się tylko w wikendy, rok samotności... Teraz wiem, ze wszedzie dobrze, byle
razem. No i byle bez wojny w tle.
Znam tu kilku niezadowolonych Polaków/rodzin. I to nie z powodu złej pracy,
małej kasy czy ogólnie niefajnych życiowych warunków. Denerwują ich Czesi,
czeskie obyczaje i mentalność, a nawet czeskie smaki. Czują się lepsi/mądrzejsi
od Czechów??? Ja obawiam się, że byłoby im źle wszędzie - poza Polską, czy
miastem rodzinnym. Ja zaś wyznaję zasadę, że słowa kształtują rzeczywistość. I
staram się nie mówić źle na wyrost. Nie jestem ślepa, ale przecież godząc się na
mieszkanie w obcym kraju nie moge wymagać aby wszystko było swojskie. Pierogi
robię sama albo przerzucam się na knedliki.
Wiesz, ja wprost chorobliwie lubię ludzi, więc wiem, ze byłabym nieszczęśliwa w
kraju, którego języka nie znam. Jestem leniuch ale czeski jest łatwy do
nauczenia, przynajmniej na poziomie komunikacyjnym. Spędziwszy pierwsze 2 tyg. w
CR - non stop w domu, z dziećmi w strupach po ospie, z głodu kontaktu
zagadywałam obce staruszki na przystankach i sprzedawczynie.
Dla mnie kluczem do tego kraju jest język. Gdy go znasz - możesz poznać ludzi
(piszę poznać, ale nie zaprzyjaźnić - na to tu czekasz dłużej niż w Polsce). Nie
tęsknisz tak strasznie za przyjaciółmi, bo masz internet i Skypa. A jak
strasznie tęsknisz to ich zaprosisz do siebie albo zapakujesz auto i wyskoczysz
na sb-nd. Nie tęsknisz za filmem, teatrem czy książką, bo to jest ogólnie
dostępne i to w ludzkiej cenie. Fakt, w nieeksportowej-czeskojęzycznej wersji.
Znają tu i doceniają Kieślowskiego. Była tu premiera Katynia. Trochę się z nas
śmieją, że szeleścimy mówiąc i że jesteśmy religijny naród, którymi rządzą
bliźniacy.
Tu jest na pewno inaczej niż w PL, Czesi są inni niż Polacy ale... chyba mniej
inni niż twoi Francuzi.
Dalej - w czeskim języku nie istnieje pojęcie wyścig szczurów. Znają je ludzie
korporacji, w wersji anglo. Ci - jak mój manża też pracują do 19. I mają też
wedle prawa pracy obowiązkową przerwę na obiad, punkt 12.00. W piątek po
południu nie znajdziesz doktora, mechanika, który byłby skłonny cię obsłużyć.
Wszyscy w tym czasie pakują auto i ruszają gromadnie na chalupu - wolą o vikendu
zażywać klidu a pohody.
Religia kojarzy im się z monarchią habsburską i uciskiem. Ale w kościele
spotkasz młodych ludzie aczkolwiek tylko tych, którzy się zdecydowanie
opowiedzieli za.
Zbiorowe żywienie jest tak popularne, że nie jest wielkim wydatkiem pójść do
knajpy z całą rodziną. Kraj jest cholernie ciekawy a mały - zjeździsz go autem
podczas wikendowych lub nawet jednodniowych wycieczek.
Morawa - zwłaszcza południowa, Znojmo, Palava - człowiek się czuje jak w Italii.
Do tego dodaj lokalne winnice i wino sprzedawane w piwniczkach od chłopa...
Sporo ścieżek rowerowych. Możliwość wynajęcia na wakacje chalupy za śmieszne
5000-7000 kc/tydzień, sezonowy basen prawie w każdym większym miasteczku z
ambicjami, stawy, rzeki, górki, zamki, hrady, parki, najgęstsza sieć kolejowa.
My się tu nie nudzimy i choć sporo widzieliśmy dalej jest co zwiedzać.
Uf, to najdłuższy post w mym żywocie, pewnie dlatego, że powinna,m się uczyć
zamiast pisać,
Zdravim i trzymam kciuki za dobra decyzję.




Temat: Jak nie dać się oszukać
>Umowa powinna być sporządzona w języku polskim
>(chyba że biegle posługujesz się angielskim),

>rozsądek obowiązuje. Jeśli pośrednik unika odpowiedzi na
>jakieś pytania (albo przekłada na "później", niecierpliwi
>się, kreśli wizje wysokich zarobków zamiast odpowiedzieć
>na twoje pytanie - nic nie podpisuj.

Taak. Bardzo to ladnie, piszesz taka mowe trawe z pozycji czlowieka siedzacego
w Polsce, WLASNYM kraju. Przy wyjezdzie do pracy za granice te warunki
niestety, z przyczyn praktycznych, nie moga zostac spelnione.
To sa proste, nisko platne stanowiska. Nikt nie poniesie tam kosztow tlumacza,
bo tez az tak duzo tu Polakow nie zatrudniaja. Pracuje tu duzo wiecej hindusow,
arabow, portugalczykow i innych nacji. Umowy sa podpisywane po angielsku i jest
to zgodne z prawem - tak samo jak w Polsce umowy z obcokrajowcami podpisywane
sa po polsku i jakos przeciwko temu nie protestujesz. Fakt, powinno sie znalezc
kogos, kto zna jezyk i chociazby dla wlasnej wiedzy zapisac tlumaczenie umowy.
Ale wielu ludzi nie ma jak tego zrobic. Smutne, acz prawdziwe.

Co do unikania odpowiedzi na pytania - popracuj sobie z jakims przecietnym
anglikiem. Jest to bardzo niekonkretna nacja (nie mowie o wyjatkach, ale
ogolnie, o doswiadczeniach zycia tutaj). Oni dopiero od niedawna maja wymog
podpisywania umow o prace (i to tez nie do konca obowiazkowy), do niedawna w
Anglii pracowalo sie nierzadko cale zycie na umowie ustnej. A nie sa zbyt
chetni do zmian. Poza tym panuje tutaj duch zgadzania sie z okolicznosciami.
Nie mowie o obcokrajowcach, lecz o rdzennych mieszkancach. Wiec jakim cudem
wymusisz na pracodwacach, zeby zatrudnianych obcokrajowcow traktowali lepiej
niz wlasnych obywateli? Niestety, chcac tu przyjechac do pracy trzeba sie
nastawic na inna mentalnosc i inna kulture. Najczesciej nie przynosci to tak
drastycznych skutkow, jak w artykule Guardiana, tylko owocuje zwykla, uczciwa
praca. Ale co sie Polacy nadenerwuja, zanim nie przekonaja sie, ze wszystko
dziala, to nasze. Anglicy NIGDY nie odpowiadaja wprost na pytania, NIGDY nie sa
konkretni i maja zupelnie inne poczucie czasu. Jak chcesz cos wiedziec z gory,
to Ci powiedza ze popracujesz miesiac czy dwa, to sam sie zorientujesz. I tyle.
W tutejszej kulturze jest to normalne :( Jest to kultura, ktora godzi sie na
wszystko, czego doswiadcza praktycznie.

>Twoim prawem jest dokładnie wiedzieć w co się pakujesz,
>zanim podejmiesz decyzję o podpisaniu umowy.

Z tym sie zgadzam. Ale tej wiedzy nie wyniesiesz nigdy z przetlumaczenia umowy,
badz okreslenia warunkow. Zeby dowiedziec sie w co sie pakujesz wyjezdzajac do
UK, musisz poznac opinie Polakow, ktorzy juz tu sa, nastawic sie na dziki kraj
bez zadnych zasad w naszym rozumieniu tego slowa i zastanowic sie, czy chcesz
zmierzyc sie z zupelnie inaczej rozumujacymi ludzmi. Jesli to wszystko Ci nie
przeszkadza, to wtedy mozesz sie zastanawiac, co podpisujesz. Anglicy maja
bardzo niechlujnie skonstruowane umowy, ale nie ma tu takiej kultury naduzyc
jak w Polsce, wiec nigdy nikt nie zadal sobie trudu, zeby je poprawiac. Z
jednej strony raj dla oszustow, z drugiej strony tutajeszy system prawny jest
jednak calkiem skuteczny i wielu tych oszustow nie ma. (Nie mowie o zwyklych
naciagaczach, ktorzy kradna paszporty, lecz o wykorzystywaniu zapisow umowy
przeciwko Tobie). Pamietaj rowniez, ze ich sady dzialaja inaczej i one akurat
najczesciej kieruja sie zdrowym rozsadkiem, jesli juz cos do takowego trafi.

Pozdrawiam wszystkich tych, ktorzy cos pomysla, zanim uniosa sie swietym
oburzeniem i napisza cos o polskiej rzeczywistosci w odniesieniu do sytuacji w
innym kraju :)




Temat: FASZYSTOWSKA ślepota Hiacynta jest
Pozwol ze odpowiem na werdykt twojego "eksperta":_
Pozwol ze odpowiem na werdykt twojego eksperta:

I____________________________________:
O slowie BACKER:

Webster New World College Dictionary
Third Edition

Jedna z definicji tego slowa w tym slowniku:

1. a person who supports or gives help.

Nie jestem tlumaczem ale:
1. Osoba ktory popiera albo pomaga

Poparcie moze, ale nie musi byc, finansowe.
Ja moge popierac kogos bez wydania jednego centa

Ten sam slownik ma taka definicje slowa supporter:

1. A person who supports.

Przetlumaczenie:
1. Osoba ktora popiera.

Ja moge kogos poprzec finansowo. Prawda?
I supported my son through college by paying his tuition.
Czyli w tym przypadku poparcie mialo charakter finansowy.

Upieranie sie, nawet przez eksperta, ze backer to pomoc finansowa jest po
prostu absurdalne bo wystarczy otworzyc zwykly slownik i znalezc tam pare
innych definicji.

II__________________________________:
my comment to your remarks about Perla.
or
my comment regarding Perla.

Dalej jestem pewny ze te dwa zdania sa poprawne.
Niewiem na razie jak to udowodnic.
Ale napisze ci jedno zdanie:
My comments to your remarks are purely rhetorical.

Zdanie jest poprawne ale moglem tez napisac:

My comments refarding your remarks are purely rhetorical.

Nie wim jak ci to udowodnic, moze znajde gdzies w jakiejs gazeci takie zdanie,
ale wiem ze zdania sa poprawne. Ja to czuje i nie musze tego rozumiec i tylko
dlatego nie jestem wstanie ci tego wytlumaczyc.

Mysle ze jeszce do tego powroce. Badz cierpliwa.

III_____________________________________________:
Jak sie mowi?
Activity on the forum czy in the forum?

Zdanie umieszczone na Internacie przez nauczyciela jezyka angielskiego, klasy
prowadzonej na internacie:

Select the Activity question you wish to respond to. Make a copy of the
question to begin your Activity. Post your response to the Blackboard Activity
6: Hedda Gabler Forum. I will comment on your Activity on the Forum, and send
your grade to you privately, by email.

Widzisz, nie pisze sie in the forum tylko on the forum!

novaonline.nvcc.edu/eli/eng252/heddaques.htm

Podsumowanie:

To co teraz powiem nie jest proba oskarzenia cie o klamstwo ale watpie ze twoj
ekspert jest ekspertem jezyka angielskiego. Nie mowie ze klamiesz ale moze on
sam troche przesadza?
Jesli ten czlowiek naprawde jest anglikiem to na pewno czytal nie raz w gazecie
albo slyszal w radiu czy w telewizji slowo backer uzyte bez zadnego znaczenia
poparcia finansowego, ja top slysze i czytam w prasie amerykanskiej co
dziennie. Upieranie sie ze backer ma tylko znaczenie poparcia finansowego jest
smieszne kiedy kazdy slownik podaje przynajmniej dwie definicje i twoj ekspert
powinien zdac sobie z tego sprawe.

Moze lepiej podsumowac to w angielskim:

In conclusion I have serious doubts as to the expertise of your expert and my
comments to his remarks should limit his activity on the Internet as you
backer.

Moze i w tym zdaniu znajdzie jakis blad?




Temat: DOWODY PRZECIW IRAKOWI??!! Śmiech na sali ...
Zrozumienie rezolucji UN !

"Rezolucja ONZ kładzie odpowiedzialność udowodnienia że Iraq nie ma
i nie dąży do zdobycia broni masowej zagłady na Iraq.
W praktyce polega to na tym że jeśli na przykład Iraq kupił 8 ton materiałów do
budowy takiej broni ale deklaruje tylko 3 tony to wiadomo że 5 ton jest gdzieś
schowanych. US właśnie twierdzi że Iracka deklaracja jest pełna takich dziur i
to że inspektorzy nie mogą nic znaleźć świadczy tylko o tym że Iraq dobrze
wszystko schował, może nawet poza granicami kraju.
Innym słowem zadaniem inspektorów powinno być sprawdzenie tego co Irak
deklaruje a nie szukanie igły w stoku siana. Jeśli kupili 10 ton i twierdzą że
5 jest w jakiejś fabryce w celu produkcji tego czy tamtego a drugie 5 ton
zostało sprzedane to zadaniem inspektorów powinno być potwierdzenie takiej
deklaracji."

Co o tym powiedzial Blix ktory inspekcje przeprowadzal, To tez cytat, nie moje
slowa ale bardzo pasuje do naszej dyskusji:

"It is not enough to open doors. Inspection is not a game of catch as catch
can.Iraq appears not to have come to genuine acceptance, not even today, of the
disarmament that was demanded of it."

Nie wiem czy czytasz angielski i dlatego pozwolę sobie niezręcznie to
przetłumaczyć:

“Nie wystarczy otworzyć drzwi. Inspekcja nie jest grą złap mnie jak możesz,
(jak ci się uda). Wydaje się że nawet dzisiaj Irak nie doszedł do szczerego
zaakceptowania własnego rozbrojenia które jest od niego wymagane.”

A wiesz czyje to są słowa? To właśnie dzisiaj powiedział Hans Blix człowiek
który prowadzi inspekcję w Iraku.
I wiesz co jeszcze powiedział? Powiedział że w zasadzie nic nie znaleźli, poza
jakimiś tam początkowymi fazami produkcji mustard gas i programu niedozwolonych
rakiet.

Blix powiedział dokładnie to co ja starałem się, (niezręcznie ale się
starałem), tobie wytłumaczyć. Zadaniem inspektorów jest weryfikacja Irackiej
deklaracji a nie szukanie broni w tak ogromnym kraju.

Cały artykuł :

Blix Gives Sharp Critique of Iraq Arms Disclosure
1 hour, 45 minutes ago Add Top Stories - Reuters to My Yahoo!

By Evelyn Leopold

UNITED NATIONS (Reuters) - With the United States escalating threats of war,
the chief U.N. arms inspector sharply criticized Iraq on Monday for not
disclosing all of its long range missile, chemical and biological arms
programs.

Reuters Photo

AP Photo
Slideshow: Iraq and Saddam Hussein

Blix Issues Tough Report on Iraq
(AP Video)
Iraqi Amb. Says Bush is Preoccupied With Iraq
(AP Video)

After two months of inspections, the reports by top inspectors Hans Blix and
Mohamed ElBaradei to the U.N. Security Council immediately fueled U.S. warnings
that time was running out for Iraq but prompted China, Russia, Germany, France
to say the inspections needed more time.

Blix delivered his toughest assessment yet on Iraq's cooperation, particularly
on Baghdad's 12,000-page arms declaration submitted on Dec. 7. However, he did
not corroborate U.S. claims that Baghdad had rebuilt its arsenal, saying he
could not give a verdict one way or another.

"It is not enough to open doors. Inspection is not a game of catch as catch
can," said Blix, in charge of chemical, biological and ballistic arms
teams. "Iraq appears not to have come to genuine acceptance, not even today, of
the disarmament that was demanded of it."

Blix disclosed that Iraq had test-fired two new types of long-range missiles
beyond the permitted range in what could be a clear violation of U.N.
resolutions. He also said his teams found a new site containing a precursor to
mustard gas.

Blix, however, did not ask for more inspection time. Elbaradei, head of the
International Atomic Energy Agency, did so and told the council he had "found
no evidence that Iraq has revived its nuclear weapons program since the
elimination of the program in the 1990s."

In Washington, Secretary of State Colin Powell (news - web sites) said that
Iraq did not have much more time to comply and that the United States would
decide its next step after consulting government leaders this week.

"The issue is not how much more time the inspectors need ... but how much more
time Iraq should be given to turn on the lights and become clean," Powell
said. "The answer is not much more time. Iraq's time for choosing peaceful
disarmament is fast coming to an end."

Powell on Sunday also raised anew Washington's claim of links between Iraqi
leader Saddam Hussein (news - web sites) and Osama bin Laden (news - web
sites), saying Baghdad had "clear ties to terrorist groups, including al
Qaeda." But several members of Congress said they had yet to see supporting
evidence, especially over the Sept. 11, 2001 attacks on the United States
blamed on bin Laden.




Temat: 43% Polaków nie lubi żydów? Badania OBOP
Heh, Zydzi i antysemici zgodnie kpia z Michnika:)
oczywiscie za wyjatkiem Titusa, Romka i A'Tomka, ktoremu wszystko jedno,
informacja falszywa czy prawdziwa, byle na jego antysemicka korzysc.

Ten sondaz tak wyglada, jakby jego autorzy za antysemitow uznali wszystkich,
ktorzy nie przejawiaja, hm... "filosemityzmu aktywnego". Przepraszam za to
sformulowanie, ale samo sie nasuwa po lekturze owego slawetnego artykulu. Hm,
jesli ktos sam z siebie nie wskaze Zydow jako wrogow, to mu sie zada "pytanie
sugerujace". Ciekawe ile tych "pytan sugerujacych" bylo, zanim respondent
oswiadczal, ze Zydow jednak nie lubi. I czy mowil to dlatego, ze ich naprawde
nie lubi i nareszcie mogl prawde powiedziec bratniej duszy w osobie spotkanego
ankietera, czy tez dlatego, ze respondent sie ankieterem po prostu zmeczyl i
chcial sie od niego odczepic, czy tez dlatego, ze respondent mial i do Zydow, i
do antysemityzmu stosunek obojetny, i nie chcialo mu sie wydatkowac energii na
stawianie oporu sugestiom ankietera.

Tak przy okazji, pytania sugerujace sa z natury rodzajem pulapki, ktorej na
pewno unikna tylko ci o SILNIE UGRUNTOWANYCH POGLADACH PRZECIWNYCH NIZ
SUGESTIA. Czyli zdecydowani filosemici pulapki unikna, a z reszta moze byc
roznie. Mozesz miec w nosie cala ankiete i odpowiadac byle co, a mozesz nawet
dac sobie jakis poglad zasugerowac, np. wtedy, jesli ankieter posluguje sie
autorytetem prestizowej instytucji, ktora dany respondent szanuje.

To tak jak z tymi badaniami nad religijnoscia. Zadaj pare odpowiednio
sformulowanych pytan, a wyjda ci tlumy wojujacych ateistow w Polsce ( np.
sprowokuj narzekania na lokalnego ksiedza) Oczywiscie co innego wyjdzie, jak
zaczniesz sprawdzac popularnosc koscielnych slubow i pogrzebow.

Wracajac do meritum, mamy do czynienia albo z szemranym sondazem, albo z
szemranym opisem sondazu rzetelnego. Juz mi sie nawet nie chce dokladnie
przytaczac wszystkich brakow, ale jak ktos siega po tak ryzykowne metody jak
pytania sugerujace, to musi miec rozwniez caly zestaw pytan kontrolnych, o
ktorych w artykule ani slowa nie ma. Ciekawa jestem czy np. zbadano jakiego
poziomu generalizacji dotyczyly te pytania? Czyli czy negatywna opinia
dotyczyla konkretnych osob pochodzenia zydowskiego czy tez wszystkich Zydow?
Oto celowo przerysowany przyklad: jesli np. ktos nie lubi Michnika, nie zna
osobiscie zadnego Zyda (o co w Polsce nietrudno, niestety) to owe "pytania
sugerujace" sam sobie przetlumaczy na pytanie o szanownego Pana Adama i zgodnie
z prawda odpowie, ze Zydow nie lubi, i ze Zydzi maja za duzy wplyw na zycie
publiczne w kraju, majac jedna osobe na mysli. Cos takiego oczywiscie nie ma
nic wspolnego z antysemityzmem.

Na zakonczenie pragne oswiadczyc, ze tak sie sklada, ze slowo, jezyk - to moje
narzedzia pracy. Slowa maja swoje znaczenie. Jesli ktos uzywa wyrazow w
znaczeniu dowolnym, to morduje jezyk, na ktory sie te wyrazy skladaja. Morduje
i jezyk, i jakakolwiek komunikacje miedzyludzka, bo ludzie moga sie
poinformowac o czym mysla tylko wtedy, jesli tak samo definiuja te same wyrazy.

Otoz antysemityzm w Polsce niewatpliwie istnieje, jednak wyraz "antysemityzm"
jest zdefiniowany i ma konkretne znaczenie. NIE WOLNO uzywac tego terminu w
dowolny sposob, bo jezyk polski nie jest panskim folwarkiem tylko sposobem
POROZUMIEWANIA SIE I WYMIANY. Socjologia, politologia to sa nauki a nie poematy
heroiczne. A artykul pani Kubik niszczy moje narzedzia pracy, za co (przyznaje
sie publicznie) jej nie lubie, przynajmniej chwilowo. Michnika tez nie lubie,
za to, ze zezwolil na publikacje takiego skandalicznego babelocha. Przypomnialo
mi sie, jak kiedys Adam Michnik w telewizji powiedzial o czasach komuny,
ze "wszyscy mamy cos na sumieniu". Otoz nie wszyscy. Jedni bili, innych bito.

Podobnie nie wszyscy jestesmy antysemitami, szanowna Gazeto Wyborcza.
Protestuje.



Temat: Wojna wybuchnie w przyszłym tygodniu?
Gość portalu: Jan K. napisał(a):

> Droga Pani Aniu:
>
> Polecam doskonała stonę internetową Wydawnictwa PWN:
>
> <a href="http://www.pwn.pl/"target="_blank">www.pwn.pl/</a>
> Na górze należy wspisać poszukiwane słowo i wybrać z listy
źródło które
> chciałaby Pani przeszukać. Są następujące możliwości:
>
> w księgarni
> w encyklopedii
> w słowniku języka polskiego
> w słowniku ortograficznym
> w słowniku wyrazów obcych
> w zasadach pisowni
>
> <a href="sjp.pwn.pl/haslo.php?
id=60681"target="_blank">sjp.pwn.pl/haslo.
> php?id=60681</a>
>
> szpan m IV, D. -u, Ms. ~nie, blm
> pot. «przesada, ekstrawagancja w ubiorze, sposobie bycia itp.,
wynikająca
> z
> chęci imponowania komuś, wywołania wrażenia; efekciarstwo»
> Pełny szpan.
> Robić coś dla szpanu.
> z niem.

ania: dziekuje bardzo.zagladnelam do word search dictionary
Pol/Eng (cos takiego nie chce mi sie wracac) ale tam akurat tego
slowa nie bylo, ani w moim slowniku.

> Poza tym, jak Pani wkłada swoje teksty w środek dłuższych
tekstów, to bardzo
> ciężko je zauważyć.

ania: no 'Pani Dr.'Gabrysia nie ma z tym problemu...ale poztaram
sie zostawiac WIEKSZE gaps. ale napewno dales rade.

> Późno już w Anglii.

ania: nie szkodzi. weekend. mam tu kolezanki/kobietki, a
meszczyzni sobie robia to co wy sobie robicie.....wiesz to jakos
smiesznie brzmi. A moze tylko po angielsku....

Zauważyłem także, że Managing Director Pani serwera to
> niejaki Aizad Hussain. A Al-Kaidy? ;)

ania: dziekuje za ta informacje. Ale ntl jest o wiele tanszy niz
np.B.T.

>
> Pozdrowienia,
>
> Jan K.

ania: mutual

p.s chyba my tu sami nie gadamy, bo jeszcze nasza Pani Doktorowa
Szmokorowa cos z tego zrobi...

pps. re: jakie to wyniki? jakie badania?

ania

Gość portalu: bryt/ania napisał(a):
>
> > Gość portalu: Jan K. napisał(a):
> >
> > > Wynki badania opinii publicznej w Stanach 13.III.2003
> >
> > ania: jakie to wniki? jakie badania?
> > prosze przetlumaczyc 'dla szpanu'.(na angielski naturalnie..)
> > B.fajnie opisales Kobiety gdzies tam wzesniej.
> >
> > > Do you think anti-war protests are:
> > >
> > > 1. An effective way to stop war 16%
> > > 2. Just a way to make the participants feel better?
70
> > > 3. (Not sure) 14
> > >
> > > Jak to jest, że pomimo wałęsania sie po ulicach 70% uważa,
że
> > demonstranci
> > > demonstrują tylko dla szpanu?
> > >
> > > Pozdrowienia,
> > > Jan K.
> > >
> > >
> > >
> > > Gość portalu: Jan K. napisał(a):
> > >
> > > > Oj, marzy się pandemia, oj marzy się!
> > > >
> > > > Co się z tymi ludźmi dzieje, że życzą śmierci innym
głosząc
> > jednocześnie,
> > > że
> > > są
> > > >
> > > > pacyfistami?
> > > >
> > > > Nie chce Pani, Pani Emilko, aby w Iraku ginęli niewinni
> > ludzie, a cieszy s
> > > ię
> > > > Pani, że może amerykańscy żołnierze umrą na to nowe
> > zapalenie płuc?
> > > >
> > > > Pozdrowienia,
> > > > Jan K.
> > > >
> > > > Gość portalu: ktosia napisał(a):
> > > >
> > > > > <a href="<a href="<a
> > href="<a
>
href="http://nytimes.com/reuters/news/news"target="_blank">nytime
s.com
> > /reuters/news/news</a>
> > > -health-
> > pneumonia"target="_blank">nytimes.com/reuters/news/news-
health-
> > pneumoni
> > > a</a>
> > > > -"target="_blank">nytimes.com/reuters/news/news-health-
> > pneumonia-</a
> > > >
> > > > who.html"target=
> > > > > "_blank">nytimes.com/reuters/news/news-health-
pneumonia-
> > who.html&#
> > > 60/a&
> > > > #62




Temat: "Ofiary holokaustu oskarżają "
"Ofiary holokaustu oskarżają "
Książkę Ofiary holokaustu oskarżają otrzymaliśmy już dobrych kilka miesięcy
temu. Od tego czasu, w redakcji byłego "Info nurt" trwała zaciekła debata czy
publikacja jej fragmentów przyniesie więcej dobrego czy złego? Książka, o
której mowa, ukazała się w języku angielskim w Nowym Jorku, w roku 1977.
Następnie, wydano prawie 5 milionów dolarów by zniknęła z półek księgarń i
nie dostała się w niepowołane ręce. Jest to bowiem wstrząsający zbiór
dokumentów, które władze żydowskie do dzisiaj starają się ukryć nie tylko
przed oczyma świata, ale także przed własnym narodem. W obliczu wydarzeń
mających miejsce w Paslestynie i w Iraku, zdecydowaliśmy się zaprezentować
naszym Czytelnikom obszerne fragmenty książki. Jej autorem jest rabin Moshe
Shonfeld. Jak wieść głosi, za poniższe słowa zapłacił on własnym życiem. Sam
rabin nie był zdrajcą swego narodu, ani anty-Żydem, jak usiłuje się go
przedstawić. Książkę napisał, ponieważ, według jego własnych słów: Powodem
wydania tej książki jest próba obalenia postawy, która sprowadziła katastrofę
na Żydów w ostatnich czasach, a także możliwość nauczenia się z naszej
historii, by nie popełniać tych samych błędów w przyszłości. Niektóre
fragmenty książki pozostały w języku hebrajskim. Autor posługuje się też
typowo żydowskimi określeniami. Te określenia, których nie potrafiliśmy
przetłumaczyć, pozostawiamy w oryginale, ale w angielskiej pisowni.
Przedstawiamy również własny opis ilustracji, ponieważ jakość kopii książki
nie pozwala na wierny przedruk materiału graficznego. Podobnie, jak
wielokrotnie pisaliśmy w "Info nurt", nie przedstawiamy Państwu tych
materiałów po to, by dać Wam argumenty do szerzenia nienawiści, tylko w
celach poznawczych. Kto powiększa swą wiedzę, powiększa również swój ból, ale
też bez wzrastającego bólu nikt nie poszerzyłby swej wiedzy.

Fragment: Eseje opublikowane w tej książce stanowią tylko niewielką część
poważnego oskarżenia, ukazującego liderów syjonizmu jako przestępców
wojennych, którzy przyczynili się do wyniszczenia sześciu milionów naszych
braci. W archiwach rodzin Goodman w Londynie, Eisz w Zurychu, Sternbuch w
Montreux, Griffel i Weissmandel w USA, ukryte są dokumenty i raporty, których
treść jeży włos na głowie i które czekają, by przedostać się do opinii
publicznej. Dlatego tę pracę musi zamykać słowo "skończone", ale
nie "zakończone", a jej treść musi wyrażać nadzieję, że ktoś się tym w
przyszłości zajmie. To jest nasz obowiązek w stosunku do 6 milionów ofiar, w
stosunku do naszego sumienia i do tego, jak widzimy świat... Syjonistyczne
podejście mówiące o tym, że krew żydowska jest namaszczającym olejem
potrzebnym do kół napędowych syjonistycznego państwa, nie jest rzeczą
przeszłości. Pozostaje aktualne aż po dzień dzisiejszy. W ostatnich
miesiącach 600 Żydów z Rosji wyjechało z Eretz Yisroel do Belgii. To, co
nastąpiło później ilustruje założenie syjonistyczne, że Żydzi istnieją tylko
jako podpory syjonistycznego państwa. Są tylko mięsem armatnim dla jego
potrzeb i siły. Te 140 rodzin przyjechało do Belgii nie jako zorganizowana
grupa, ale pojedynczo. Wśród nich były małe dzieci, niemowlęta i starcy. Nie
mieli przy sobie praktycznie nic, po tym jak zapłacili agencji żydowskiej.
Plotki, że byli oni pod opieką misjonarzy, rozpuszczono po to, by
znienawidzili ich Żydzi żyjący poza Eretz Yisroel.

WIR
www.wir.ca/



Temat: Potrzebuje tlumaczenia... Prosze o pomoc.
tetrader napisał:

> Oki niech będzie twoja wersja... Ale nie pozostawie bez komentarza.
>
> Mianowicie dlaczegoż ubi nie miało by znaczyć zarówno gdzie jak i dokąd.
> Dlaczegoż quo nie miało by znaczyć i gdzie i dokąd ?? Tu ważny jest kontekst (w
>
> tej sprawie zalecam zajrzeć np. do słownika Sondla).

Przede wszystkim nie Sondla, tylko Sondela. Po drugie, sam słownik nie
wystarczy, żeby móc cokolwiek poprawnie po łacinie napisać. Potrzebna jest
jeszcze znajomośc składni oraz stylistyki łacińskiej. Gdybyś zgłębił meandry
łaciny, wiedziałbyś, że jest wyraźne rozróżnienie: "ubi?" pytamy, jeśli chcemy
zapytac o miejsce, czyli gdzie ktoś/coś się znajduje. "Quo" natomiast pojawia
się przy czasownikach ruchu i służy o pytania o kierunek. Czyli np. "dokąd
idziesz". Przypomnij sobie zresztą tytuł powieści Sienkiewicza - no i jak jest
"quo vadis" czy "ubi vadis"?

>
> Nie za bardzo zrozumiałem coniunctivusa a pewnie wypływa to jakoś z następstwa
> czasów, bo jeżeli nie to dlaczego mieli byśmy mówić "nie ważne gdzie byś
> był" ?? a przecież pan, który pytał podał formę bardziej podchodząca pod
> przeszły dokonany. Może za mało wiem, może zamało umiem; prosiłbym o jakieś
> dokładniejsze wyjaśnienie w tej sprawie.

Nie zrozumiałeś użycia Coniunctivu, bo, jak widzę, o składni łacińskiej masz
pojęcie mizerne lub żadne. Con. w łacinie wystepuje, oglednie mówiąc, w dwóch
sytuacjach: jako Coniunctivus "możliwościowy" [w modusach i niektórych funkcjach
Con. zd. głównego], oraz, w większości przypadków, jako Coniunctivus nazwijmy go
obliquus, czyli jako tryb wymuszony przez spójnik zdania podrzędnego. Tu kłania
się zasada Consecutio temporum i składnia zdań pytajnych zawisłych, o których
zresztą już Ci pisałam. Polecam lekture Gramatyki opisowej języka łacińskiego
Wikarjaka.

> Utilis-is-e/Inutilis-is-e mają jak najbardziej znaczenie prawidłowe (oczywiście
>
> wedle mnie). Oto znaczenia samego Inutilis-is-e:
>
> -bezużyteczny, nieprzydatny,
> -szkodliwy, zgubny (sibi in utilis – taki, który sam sobie szkodzi),
> -bezsilny, bezskuteczny, daremny,
> -bezpodstawny,
> -nieważny,
> -niezdolny do skutecznego działania.
> (Por. Słownik łacińsko-polski, Janusz Sondel, Kraków 2003)
>
> Przyświecał mi interes znalexienia takiego przymiotnika, który miał by podobną
> forme w zaprzeczeniu.

Popełniasz błąd powszechny wśród osób, które o stylistyce łacińskiej pojęcia nie
mają: starasz się przetłumaczyć zdanie słowo w słowo, zupełnie lekceważąc fakt,
że polski i łacina to dwa różne języki, z których każdy posiada swoją gramatykę,
składnię i stylistykę. Czyli piszesz polskie zdanie łacińskimi wyrazami. To, że
znalazłeś w piątym znaczeniu w słowniku nakierowanym na łacinę późną pasujące Ci
znaczenie przymiotnika - o niczym nie świadczy. Do stylistyki łacińskiej
niezbędny jest słownik spacjalistyczny (Bielikowicz, Winniczuk od biedy), oraz
inne źródło, które obok podania znaczenia uwzględnia jeszcze kontekst, epokę i
autora. Czyli OLD Glare'a, nasz rodzimy Plezia, a najlepiej Thesaurus Linguae
Latinae. Czyli, jeszcze dokładniej tłumacząc, jeśli już znajdziesz jakieś słowo,
które Tobie pasuje, to potem powinieneś sprawdzić, czy jakiś klasyczny autor
łaciński użył tego słowa w tym konkretnym kontekście. I tu nie ma żadnego
"widzimisię", czy "mnie się zdaje".

No koniec tych korepetyczji, długa droga przed Tobą, jesli kiedykolwiek chcesz
coś napisać po łacinie, a nie po łacińskiemu.

>
> Ale wczale nie jest tak, że myślę sobie, że kupiwszy słownik za 130 zł
> pozjadałem wszystkie rozumy; dziękuje pieknie za uwagi

To nie jest starej daty Twoje zainteresowanie łaciną. Ja swój kupiłam w czasach,
kiedy kosztował 75 zł :)
I na koniec - pamiętaj, czego uczył dziadek Cyceron: cuiusivis hominis est
errare, nullius, nisi insipientis, in errore perseverare.

voluptas latinissima ;)




Temat: xiazeluka-superrman? - real i wirtual.
Gość portalu: J.K. napisał(a):

> Sam pisales, chlopczyku malutki, ze uczyc sie od innych warto...
> dalem Ci wlasnie szanse, nauki KULTURY DYSKUSJI.
> Naiestety, na nauke jestes odporny.

Nauki kultury dyskusji nie zaczyna się od słowa "chłopcze" - chamku.

> Przypominamm, Ci wiec, Rybko, ze o dyskusji z Toba juz po trzecim Twoim
poscie nie bylo mowy...

To co tu jeszcze robisz? Typowy lewak - coś tam powie, za chwilę o tym zapomni,
i po godzinie z namaszczeniem sie powtarza dodając często-gęsto, że nie ma
właśnie czasu.

> I nie ludz sie, ze czym wiecej naskrobiesz, tym bedziesz wygladal
> na madrzejszego.

A Twoje złudzenia dlaczego są lepsze?

> 1. PRYWATYZACJA w Polsce i Twoja ignorancja.
> W porozumieniu miedzy wszystkimi najpowazniejszymi partiami politycznymi
> w Polsce zostalo ustalone, co na razie NIE BEDZIE prywatyzowane.
> (Z gazet sie tego nie dowiesz).
> Kilka dziedzin Ci wymienilem.
> Powod: Interes Narodowy, ale i pewne korzysci partyjne.

Czy ktoś może mi przetłumaczyć na polski ten bełkot? I wyjaśnić, jak powyższe
ma się do tezy Styropianu, że prywatyzacja nie jest lekarstwem na wszystko?
Przecież powyższe to deklaracja polityczna, lekceważąca ekonomię...

> Tak, ze widzisz chlopcze, jak to dobrze byc dzialaczem Solidarnosci,
> a od 1991 sympatykiem SLD.

Po co tak rozwlekle? Napisz od razu - jestem złodziej i jest to dla mnie powód
do dumy.

> Czy Celinskiego, ktory dokonal podobnego zwrotu i to pozniej ode mnie,
> tez posadzasz o wspolprace z SB?

Nie. Z p. Celińskim nie dyskutuję. Natomiast jak ktoś ma naturę zadżumionego
szczura, to podejrzenia same się narzucają.

> 2. Efekt cieplarniany i Twoj DYLETANTYZM
> na biale dalej bedziesz mowil czarne?
> Mozna, ale kolory sie przez to nie zmienia.
> O efekcie cieplarnianym ucza juz w przedszkolach
> (poszedles od razu do drugiej klasy?)

Dowodem na istnienie efektu cieplarnianego jest to, że nauczają tych bredni w
szkołach...

> Przesylam Ci, a raczej Twoim kolegom, kilka linkow po polsku,
> na poziomie podstawowki, aby nie mogli udawac, ze nie zrozumieli.

Ja Ci mogę przesłać również parę linków, dowodzących rzeczy przeciwnych -
pamiętasz, jak Cię linkami kol. Borsuk załatwił? Okazało się wtedy przy okazji,
że nawet czytać ze zrozumieniem nie potrafisz...

> 3. Mam teraz , chlopcze, 51 lat.

No cóż, to już mądrzejszy raczej nie będziesz.

> W roku 1981 bylem jednym z mlodszych przewodniczacych "S" w Warszawie.

Autoreklamy wyświetlane są na Forum w godzinach 23-6. Proszę usunąć to zdanie z
postu.

> Poniewaz tez mam , jaki Ty, rodzine w Legionowie,
> licz na to, ze sie nigdy w realu nie spotkamy...

Ależ to będzie dla mnie strata! Serce mi krwawi z żalu...

> Za okreslenie "dziadyga" moge ci przestawic oko w inne miejsce na buzi,
> a piesc mam, pajacu, sluszna, SB-ecka...

Groźby karalne?
Ale nie bój się, nie doniosę na Ciebie - wyznacz miejsce i datę, to sprawdzę w
praktyce nieco już zakurzone umiejętności nabyte podczas treningów dżudo i
kikboksingu. Dziadygo.




Temat: PANSTWO ETNICZNE. PANSTWO PONADNARODOWE
dzieci inteligentnie bombardowane
leje-sie napisał:

> narod wybrany rzeczywiscie mial hopla na
> punkcie czystosci etnicznej - ale znowu - jak tam naprawde z ta czystoscia
bylo
> to inna sprawa.

Bog przeznaczyl ziemie Kanaan dla ludu (narodu ???) izraelskiego, skladajacego
sie z 12 plemion, w tym z kaplanskiego plemienia Leviego (dlaczego Swiatynie
Salomona stoi nie odbudowana?). Syjonisci twierdza, ze ziemie Kanaan naleza sie
wspolczesnie potomkom plenienia Judy (Jude = Zyd). W czasach Jezusa w
Palestynie mowiono po aramejsku. Ponoc wlasnie po aramejsku Bog podyktowal swa
wole Mahometowi, ktory zapisal to w Koranie. Plemie Judy nie posluchalo slow
Boga ani w przekazie Jezusa ani w przekazie Mahometa. Wspolczesnie wszystkie
plemiona Izraela poza Judejczykami mowia po arabsku. Jezyk to bardziej
uzyteczny od aramejskiego i hebrajskiego. Podobnie byl bardziej uzyteczny
jidisz - rodzimy jezyk Judejczykow. Czy z tego powodu Judejczycy maja okradac
inne plemiona Izraela?

> Reszta narodu (poza szlachta) do narodu zreszta nie zaliczala sie.

Jest to kluczowa sprawa, o ktorej wyznawcy mitologii politycznych nie chca
pamietac. Nie bylo narodu i byli obywatele szlachta. Jezyk wyzyskiwany nie mial
znaczenia. Wystarczylo, ze karbowy potrafil przetlumaczyc zadania na dany
dzien. Sile argumentow zastepowal kij ponadnarodowy.

> 3. Panstwo jest organizacja sluzaca do podboju wewnetrznego lub osciennego.
Ot
> takim trwalym obozem warownym. Pognebic wlasnych mieszkancow lub dac w kosc
> sasiadom. I do tego sie nadaje najlepiej. Gorzej wychodza mu inne wazne
funkcje

Swiete slowa. Ten terror lagodza nieco prawo i demokracja. Inne przydomki
panstwa sa jedynie oszustwem takim jak panstwo narodowe. Romantycy marzyli aby
ich ksiazki trafily pod strzechy bo wtedy byc moze udaloby sie oszukac chlopow
aby przelewali krew wbrew wlasnemu interesowi. Spod sterty oszustw
historycznych trudno sie otrzasnac. A dyskusja z mitomanami to juz koszmar.

> Gdy tylko zagrozenie wojenne znika sily subwersyjne a glownie kupcy lacza sie
> we wspolnoty ponadnarodowe by dla wspolnych korzysci prowadzic przerozne
> interesy.

Proponuje lepsze rozeznanie w historii wspolnot kupieckich. Byly ponadgraniczne
ale co do ponadnarodowosci to bym nie przesadzal. Dominowaly dwa dialekty tego
samego (?) jezyka: jidisz i polnocno-wysoko-niemiecki (wraz z holenderskim,
jezeli to nie to samo). Zakaz kontaktow i slubow z miejscowymi kobietami byl
chyba wspolny.

> Tutaj zaczyna sie erozja panstwa, ktorej nie potrafi ono powstrzymac bez
> stosowania srodkow silowych, ktore handel, przemysl i rolnictwo dlawia...

Robia to od conajmniej 5000 lat i konca nie widac. Wiec nie przesadzajmy z
erozja.

> 4. Aparat przemocy jak do tej pory byl monopolem panstwa. Zaczyna sie to
jednak
> zmieniac na wiele sposobow.
>
> Policja moze zostac skomunalizowana.

Policja wywodzi sie ze strazy miejskich. Jest pomyslem dosc mlodym.
Komunalizacja pochodnej strazy miejskich to maslo maslane.

> Wielkie korporacje tworza swoje wlasne armie i sily bezpieczenstwa

Sredniowieczny rycerz mial duza swobode wyboru tego komu sluzyl mieczem gdy nie
bylo konfliktu interesu pomiedzy panami zwierzchnymi. Wtedy armie byly
prawdziwie prywatne.

> Jak ktos slusznie zauwazyl,
> ich dzialalnosc niewiele ma wspolnego z teoria i praktyka wolnego handlu.

Znienawidzony przez wielu Chomsky opisuje jak wielkie korporacje pasozytuja na
panstwie (glownie USA). Marks nazywal to klasowym chrakterem panstwa.

> Ale ponadnarodowe korporacje wkrotce byc moze skutecznie beda zapobiegac
> konfliktom miedzynarodowym

Rozumiem, ze na podstawie najswiezszego wzoru wojny w Iraku. Slepota
funkcjonalna?

> dla obrony wlasnych interesow

Zeby niewlasciwi ludzie nie dysponowali zasobami? Na przykald zlotem w Jakucji?

> niszczac przy okazji dobra trwale i zaklady produkcyjne.

A kontrakty na odbudowe? Kto wygrywa?

> To tylko dla zaznaczenia, ze byc moze konflikty zbrojne z ofiarami
smiertelnymi
> odchodza w przeszlosc.

Wraz z dziecmi inteligentnie bombardowanymi. Czyzby przejawy propagandowego
odmozdzenia?

> kontrahentow zaciagnac do stolu rozmow prosba i grozba

Przypominam, ze Izrael posiada 400 bomb atomowych. Jakiz to mysliciel mial
urodziny 20 kwietnia? Jakie rozwiazanie mialo byc?




Temat: Interesujace historie mi tu opowiadasz, Miss_Mag
Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

> ...popatrz jak rzucili sie by Cie oslonic wlasna piersia. Nawet Smierducha
> zalapala sie na te mesko-szowinistyczna akcje, kretynka. Dla niej to takze
> normalne, ze kobieta to przyglup. A mowilas, ze mieszkasz w Stanach... Czekaj
> czekaj, juz wiem, ty przeciez mieszkasz w Texasie - stolicy red-neckow. No ci
> akurat sa niemal tacy rycerscy jak te forumowe palanty. Ich idealem sa
> blondynki...
> ...Wedlug takiego Borsuka, na przyklad, jestes aniolem i kwiatuszkiem
> niewinnym, ktory nalezy miec pod opieka i chronic, oraz tolerowac jego
> przerozne wyskoki - bo przyglupi. I gotow przed Toba nieba uchylic byle bys
> pozostala na tym niewiescim poziomie. Inaczej jego swiat rozwala sie w
> drebiezgi. Ty po prostu musisz byc istota nieodpowiedzialna za wlasne slowa,
> tak dlugo jak wypowiadane z wdziekiem. Wiadomo - kobieta.
> ...Najciekawsze jest to, ze w swej rycerskosci nie zauwaza taki jeden balwan
z
> drugim, ze w zasadzie wypuszczajac cie na mnie, posluguje sie toba -
byjamniej
> nie jak dama. Co tez jest normalne jak kopniecie sie do kuchni w celu
zrobienia
>
> herbatki badz po piwo. "Napil bym sie" - zamruczy gdy trzezwy, a Ty juz
> wszystko wiesz.
> ...Ty oczywiscie nie moglas zachowac sie po chamsku w stosunku do mnie,
albwiem
>
> kobiecie nie tyle nie uchodzi owo zachowaie (zwlaszcza gdy z wdziekiem), co
> mezczyznie nie wolno czegos takiego powiedziec glosno. Jesli tylko pragnie
> pozostac rycerzem.
> ...Mnie Magu naleza sie Twoje przeprosiny nie dlatego, ze wcielas sie do
> tamtego watku, lecz z powodu owego kretynskiego wstepu o jakichs moich
bluzgach
>
> (omowilem wczesniej). Co oznacza, ze dla mnie ta sprawa jest nadal otwarta. A
> co dalej - wiadomo.
> .
> K.P.

Najczęściej spotykane urojenia:

1) prześladowcze - przekonanie, że jest się prześladowanym, śledzonym i
szykanowanym przez jakąś osobę, grupę ludzi lub nie określone siły.

Z postu widac wyraznie, ze kretyn pisze o jakiejs zorganizowanej akcji przez
jakis tajemniczych "onych"
Akcja jest mesko szowinistyczna-czyzby krecio czul sie przesladowana kobieta na
dodatek?
Mescy szowinisci pod wodza Borsuka wykorzystuja do akcji kobiety..
Kir pisal cos, ze trzeba ci pomoc- ja mysle, podobnie, pisales cos, ze nie masz
zadnych tabletek, udaj sie wiec moze do psychiatry i on ci cos przepisze.

A co do tych bluzgow, wiadomo przeciez, ze ty bluzgow nigdy nie uzywasz, jak
wiec Mag smiala cos pisac na ten temat,!!
Moze zazadasz przeprosin w jakiejs amerykanskiej gazecie?
Mag przetlumaczy ten twoj post, w ktorym krzyz porownujesz do gowna i przeprosi
cie, ze potraktowala to jako bluzg?



Temat: Do "pisarzy i poetów"
Mnie sie wydaje, ze z filozoficznego punktu widzenia nie bardzo sobie radzisz z
pojeciami, lub jestes nie dokladny w formulowanu swoich mysli - wybierz sam,
kim jestes. Krytykowanie to najlatwiejszy zawod, bo zwalnia od
odpowiedzialnosci za myslenie i nie mozna tego zaliczyc do jakiejkolwiek
tworczosci. Dosc czesto jest to bezproduktyne i wsteczne, robione dla
podbudowania swojego ja - to jest jak opakowanie bez zawartosci.

Przyklady:

1)Nikt nie wątpi, że niemowlę nie posiadające przecież
> w wieku kilku miesięcy rozumu, jest człowiekiem; z drugiej strony, w mojej
> opinii, człowiek jest osobą odpowiedzialną za to co robi.

No wlasnie, dziecko jako biologiczny produkt tego samego gatunku MA ROZUM, nie
ma natomiast wiedzy nabytej, ktorej wynikiem jest mowa, znajomosc alfabetu i
mozliwosci pisania, co do ktorego Ty masz zastrzezenia. Bez zlych wierszy
(poezji) nigdy nie bedzie dobrych - prawdziwi poeci nie rodza sie peczkami,
tylko poprzez swoja ciezka prace dochodza do przekazania na papier swoich
przemyslen. Pozwol zatem im pisac, az dojda do tego, ze im samym nie bedzie sie
to podobac, widzac jak inni robia to lepiej. Uogolnianie w postaci CHLAM jest
tylko dowodem na przemyslenia KRYTYKUJACEGO autora, ktory nigdy nie probowal
sam zrobic cos tworczego.

2)>Kiedy więc ktoś niepoczytalny, na przykład, zabije człowieka, nie jest
sądzony za to co zrobił, podobnie jak nie sądzi się zwierząt za ich
poczynania.<

Czy to sie do Ciebie nie odnosi rowniez, ze nie bedziesz sadzony za zabicie
slowne nienarodzonego poety, bo jestes niepoczytalny?
Wydawanie sadow o szkodliwych czynach dla drugie osoby jest sprawa obyczajow
danego spoleczenstwa czy srodowiska a nie wynika to z samego bycia czlowiekiem
jako gatunku zyjacego na tej planecie. My twozymy swoje obyczaje w okresie
naszego tu istnienia i Ty robisz je rowniez, tyle ze w negatywny sposob - czy
mozna to nazwac odpowiedzialnym? A szkodliwe dla nas zwierzeta my sadzimy
wydajac im wyroki kary smierci - przeciez je zabijamy. Ponadto zabijamy
zwierzeta dla spozycia je jako nasz pokarm - wiec wydjaemy sady z naszego
punktu widzenia jako niby lepszego gatunku.

3)>Amatorszczyzna – coś bardzo niedoskonałego, w przeciwieństwie do
profesjonalizmu, który jest bliski ideałowi. Wcale tak być nie musi,
wykorzystajcie fakt, że amator może robić to co lubi (profesjonalista często
wykonuje zlecenia), kiedy chce i w sposób jaki jemu odpowiada.<

To jest absolutnie nieprawda, ze "amatorszczyzna" to cos bardzo nie
doskonalego - tacy jak Ty powoduja zmniejszanie wartosci prac amatorskich, bo
sami nie produkuja nic "zawodowo" (nie profesjonalmie), a robia to aby sie
dowartosciowac wewnetrznie dla samych siebie, bez tego byli by niczym.
Swoja opinie sie uzasadnia bez uogolnien i bez uzywania slowa CHLAM - nobles
oblige.

Zawodowiec (profesjonalista) wszytko co robi to robi ZA PIENIADZE LUB ZA
ODPOWIEDNIA ZAPLATA a nie dla samego siebie. Tak samo jest z zawodowymi
pisarzami robia to, bo z tego zyja - to jest ich zawod. Takiego zawodu nie
mozna osiagnac przez taka krytyke jak Ty oferjesz CHLAM bo to do niczego nie
prowadzi. Pisarze tez sie rodza z amatorow - najpierw pisza dla siebie - daja
innym do przeczytania, sprawdzaja czy to co pisza to jest dobre a potemm
przechodza na pisanie jako zrodlo utrzymania - czyli staja sie zawodowcami. Czy
pisza tak jak chca - pewnie tak, ale nie mozna ich zabijac na starcie, tak jak
biegacza w dolkach startowych.

Dobrze sobie przemysl to co piszesz - amerykanie to powiadaja: "load your
brain,before shooting your mouth" - co w przetlumaczeniu bedzie: zaladuj swoj
mozg zanim zaczniesz strzelac jezykiem (geba)

Pozdrowienia dla amatorow i zawodowych krytykow.



Temat: ku przestrodze igrnorantowi
Nordyk Eryk
eryk2 napisał:

> I jeszcze jedno - nie była to formacja SS, tylko Waffen SS
> (dla niewtajemniczonych:... wtajemniczcie się, to zrozumiecie różnicę), bo nie
> było ukraińskich esesmanów - to szokujące dla niektórych, ale Ukraińcy SĄ
> SŁOWIANAMI, więc nie mogli należeć do elitarnej formacji rasy panów (tj.
> Niemców), himmlerowskiego zakonu Tysiącletniej Rzeszy...

Boze co za bzdury... Nordyk Eryk pisze ze Waffen Schutz-Staffel nie byla
Schutz-Staffel. Idz i najpierw przetlumacz sobie slowo "Waffe" i poinformuj sie
o czym w ogole piszesz, a potem zabieraj glos. Waffen SS byli nawet najwiekszymi
mordercami, bo byli na froncie a slowa "honor" w ogole nie znali.

Himmlerowcy poza tym uwazali Ukraincow za Gotow, tak samo jak Kozakow. Istnialy
nawet teorie ktore opowiadaly o germanskiej wytrwalosci i czuwaniu nad
pragermanska ziemia az do Uralu. SS brala WSZYSTKICH glupich i zdrajcow
Slowianszczyzny, nawez muzulmanow z Bosni. Znam nawet jednego takiego muzulmana
ktory mial dziadka w SS (mieszkam w Niemczech).

A dziadki niemieckie, maja bardzo dobre wspomnienia, kiedy o Ukrainkach mysla...

Istnialy nawet strategie opisujace w jaki sposob najskuteczniej Slowianina
werbowac...pewien SS-Mann opisal je w swej slynnej tajnej mowie do SS-Mannow w
Poznaniu.

Tu sie poinformuj Nordyku Eryku:

SS
....Podczas II wojny światowej utworzono Siły Zbrojne SS (Waffen SS), które
podlegały Naczelnemu Dowództwu jedynie pod względem operacyjno-taktycznym. W
1945 liczyły one ok. 830 tys. żołnierzy, początkowo werbowanych ochotniczo, a od
1942 częściowo poborowych, częściowo ochotników różnych narodowości.

wiem.onet.pl/wiem/00d25e.html
Waffen SS, rodzaj sił zbrojnych poza ramami Wehrmachtu. Część organizacji SS o
charakterze wojskowym rozbudowana w czasie II wojny światowej. Zalążkiem były
jednostki dyspozycyjne SS (Verfgungstruppen, SS-VT), które brały udział w
aneksji Austrii i Czech oraz agresji na Polskę. W 1939 w liniowych oddziałach
SS-VT istniało 6 pułków zmotoryzowanych: SS-Standarte, Adolf Hitler, Germania,
Der Führer, Deutschland, Heimwehr Danzig. Liczyły 18 tys. żołnierzy. Pierwsze
dywizje SS-VT powstały w końcu 1939 (SS-Totenkopf, SS Polizeidivizion, SS-VT).

Waffen SS
...W lipcu 1940 nastąpiło połączenie sił SS w Waffen SS, które obejmowały
oddziały frontowe SS oraz formacje dozorujące obozy koncentracyjne. Największy
liczebny rozwój formacji przypada na grudzień 1944, kiedy Waffen SS posiadało 38
dywizji, w tym 6 pancernych,10 zmechanizowanych, łącznie ok. 950 tys. żołnierzy.
Najbardziej fanatyczne formacje wyborowe, dokonywały masowych zbrodni. W ich
szeregach walczyli również obcokrajowcy, od 1940 Ukraińska 14 Dywizja
Grenadierów SS. Zwierzchnikiem sił był SS Reichsführer H. Himmler.

wiem.onet.pl/wiem/00a58f.html

Ukraińska 14 Dywizja Grenadierów SS Galicja
Ukraińska 14 Dywizja Grenadierów SS Galicja, SS Schützen-Division Galizien, SS
Strilećka Dywizija Hałyczyna, ukraińska kolaboracyjna formacja zbrojna dowodzona
przez generała I. Freytaga.

Utworzona w kwietniu 1943 przez ukraińskich nacjonalistów i władze hitlerowskie,
liczyła ok. 14 tys. osób. Rozbita w lipcu 1944 przez wojska radzieckie pod Brodami.

Odtwarzana na Dolnym Śląsku. Od marca 1945, jako 1 Dywizja Ukraińskiej Armii
Narodowej dowodzona przez generała P. Szandruka, podlegała Ukraińskiemu
Komitetowi Narodowemu. Użyta do walki w Styrii i Słowacji, poddała się wojskom
alianckim pod Klagenfurtem.

Po przewiezieniu do Wielkiej Brytanii, żołnierze otrzymali w 1948 zezwolenie na
zamieszkanie i prawo do obywatelstwa brytyjskiego.

wiem.onet.pl/wiem/00bbed.html